Wołodymyr Zełenski przewiduje dwa możliwe scenariusze dla Władimira Putina - rosyjski przywódca albo stanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze, albo zginie z rąk jednego ze swoich współpracowników. Ukraiński prezydent mówił o tym w sobotę podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

REKLAMA

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa (Munich Security Conference, MSC) odbywa się w tym roku po raz 60. To forum dyskusji na temat bieżących problemów bezpieczeństwa międzynarodowego w gronie szefów państw i rządów, ministrów spraw zagranicznych i obrony, parlamentarzystów oraz przedstawicieli mediów i nauki.

Zełenski o przyszłości Putina

W sobotni poranek głos na monachijskiej konferencji zabrał ukraiński przywódca. Wołodymyr Zełenski nawiązał między innymi do śmierci w kolonii karnej Aleksieja Nawalnego, rosyjskiego opozycjonisty, głównego krytyka Władimira Putina.

Zełenski podkreślił, że "Putin zabija, kogo chce". Wymienił w tym kontekście zarówno wojenne zbrodnie na Ukrainie, jak i likwidowanie opozycjonistów wewnątrz Rosji.

Ukraiński przywódca podkreślił, że po zabójstwie Nawalnego Putin nie może być już postrzegany jako głowa państwa.

Zełenski wieszczy dla przywódcy Rosji dwie opcje: Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze albo śmierć, którą miałby zadać Putinowi jeden z jego współpracowników, którzy teraz zabijają w jego imieniu.

Zełenski: Nie pytajcie Ukrainy, zapytajcie siebie

Nie pytajcie Ukrainy, kiedy skończy się wojna - zapytajcie siebie, dlaczego Putin jest w stanie ją kontynuować - mówił stanowczo Zełenski, apelując do społeczności międzynarodowej o dalsze wspieranie Ukrainy i argumentując, że rosyjski dyktator się nie zatrzyma.

Zróbcie nie coś, ale wszystko, żeby go pokonać. Dyktatorzy nie wyjeżdżają na wakacje, nienawiść nie ma przerw - mówił.

Utrzymywanie Ukrainy w sztucznym deficycie broni pozwala Putinowi adaptować się do obecnej intensywności wojny - alarmował prezydent.

Rosja ma, jego zdaniem, "tylko jedną przewagę". To jest nieliczenie się z ludzkim życiem. I potwierdzają to regularnie tzw. "mięsne szturmy" na ukraińskie pozycje - dodał Zełenski, odnosząc się do frontowych ataków, w których masowo giną rosyjscy żołnierze.

Zełenski o wycofaniu żołnierzy z Awdijiwki

Decyzja o wycofaniu ukraińskich wojsk z Awdijiwki w obwodzie donieckim zapadła, by chronić życie żołnierzy - poinformował Zełenski.

To dla nas najważniejsze zadanie. Chronimy naszych żołnierzy, naszych ludzi - powiedział Zełenski. Jak dodał, uzbrojenie "pomaga" i jest potrzebne do walki, ale przede wszystkim głównym zasobem armii jest żołnierz.

W nocy z piątku na sobotę dowództwo armii ukraińskiej potwierdziło wycofanie broniących się sił z Awdijiwki.

Chodzi o wyjście na nowe pozycje, to nie są jakieś kilometry. I to nie znaczy, że Rosja coś zajęła - dodał Zełenski, przypominając, że Rosjanie atakowali Awdijiwkę od sierpnia i stracili przy tym ogromną liczbę żołnierzy.

Scholz: Musimy umacniać europejski filar NATO

Europa musi tak wzmocnić swoją zdolność do samoobrony, aby odstraszyć potencjalnych agresorów - niezależnie od tego, kto wygra wybory w USA i jak potoczy się wojna na Ukrainie - powiedział kanclerz Niemiec Olaf Scholz podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

My, Europejczycy, musimy znacznie bardziej zadbać o własne bezpieczeństwo, zarówno teraz, jak i w przyszłości - oznajmił Scholz. Musimy umacniać europejski filar NATO, aby pokazać, że jesteśmy w stanie obronić każdy cal terytorium Sojuszu - wyjaśnił.

Potwierdził też, że Niemcy jako największa gospodarka Europy zwiększają swoje wydatki na obronę do 2 proc. PKB. W nadchodzących latach będą nadal realizować ten cel NATO.

Scholz wciąż nie zdecydował jednak, czy Berlin przekaże Ukrainie rakiety manewrujące Taurus - na co Ukraina nalega od maja ubiegłego roku. Niemcy robią wszystko, aby naprawdę silna Ukraina mogła bronić swojego kraju - powiedział kanclerz.

Przypomniał, że USA zapewniają Ukrainie pomoc wojskową rzędu 20 mld dolarów rocznie. Wszystkie kraje europejskie powinny zdobyć się na porównywalny wysiłek - podkreślił.

Scholz poinformował także, że Niemcy omawiają ze swoimi sojusznikami - Francją i Wielką Brytanią - rozwój precyzyjnej broni dalekiego zasięgu, aby sprawić, że Zachód będzie dysponował najnowocześniejszą bronią odstraszającą.

Poproszony o skomentowanie możliwej wygranej wyborów prezydenckich w USA przez Donalda Trumpa, Scholz powiedział jedynie, że "stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą pozostają od lat w najlepszej kondycji".