Na znoszenie ograniczeń koronawirusowych trzeba będzie poczekać przynajmniej miesiąc i to wersja optymistyczna – takie wnioski z słów premiera wysnuwa dziennikarz ekonomiczny RMF FM, Krzysztof Berenda. „Chciałbym bardzo, życzyłbym wszystkim, żeby się na listopadzie to zakończyło” – mówił dziś premier Morawiecki,

REKLAMA

Gdy Mateusz Morawiecki ogłaszał decyzję o znacznym ograniczeniu działalności barów czy restauracji mówił, że te ograniczenia wprowadzane są na dwa tygodnie. Teraz okazuje się, że powtórne otwarcie restauracji, siłowni i basenów po dwutygodniowym zamknięciu jest mało prawdopodobne.

Sam premier dawał dziś jasno do zrozumienia, że sytuacja jest bardzo trudna. Według słów Morawieckiego w wariancie optymistycznym odmrożenie ruszy dopiero za miesiąc. Chciałbym bardzo, życzyłbym wszystkim, żeby się na listopadzie to zakończyło, bo to będzie oznaczało, że możemy pod koniec listopada zmienić warunki funkcjonowania i - przy utrzymaniu rygorów sanitarnych - dopuścić funkcjonowanie wielu tych przedsiębiorców - mówił dziś premier podczas konferencji prasowej.

Z tego wynika, że siłownie, baseny, ale też bary, restauracje, kawiarnie i parki rozrywki pozostaną zamknięte do końca listopada.

Jeśli jednak do tego czasu nie będzie poprawy sytuacji epidemicznej w kraju - mówił premier - to zamknięcie zostanie wydłużone.

Cała Polska w czerwonej strefie. Od soboty obowiązują nowe obostrzenia

Od soboty 24 października cała Polska znajduje się w strefie czerwonej.

Zgodnie z nowymi obostrzeniami rządu, obowiązuje zakaz stacjonarnej działalności lokali gastronomicznych i restauracji; mogą sprzedawać swoje dania jedynie na wynos. To ograniczenie jest wprowadzone na razie na okres dwóch tygodni, ale z możliwością przedłużenia.

W całym kraju zawieszona została także działalność siłowni, basenów, aquaparków.

NOWE OBOSTRZENIA: O SZCZEGÓŁACH PRZECZYTACIE TUTAJ! >>>>

Jeśli nowe obostrzenia nie zadziałają, możliwy głęboki lockdown

Rozpoczynając w piątek poświęconą nowym restrykcjom konferencję prasową, Mateusz Morawiecki zaznaczył, że sytuacja epidemiczna nie jest dobra, mamy do czynienia z dynamicznym wzrostem zakażeń koronawirusem, więc "nasze działania muszą być bardzo zdecydowane".

Przekazał, że w szpitalach w całym kraju przewidziano dla pacjentów z Covid-19 ponad 18 tysięcy łóżek, spośród których zajętych jest obecnie niespełna 11 tysięcy.

"Cały czas jeszcze ten bufor jest, ale nas bardzo niepokoi tempo przyrostu: musimy zahamować przyrosty zakażeń" - podkreślił szef rządu.

Jak stwierdził: wprowadzane od jutra "obostrzenia będą miały swój skutek za 10-14 dni", ale gdyby nie zadziałały, trzeba będzie dokonywać "głębszego zamknięcia poszczególnych dziedzin życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego".

"Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli nie nastąpi wypłaszczenie, zahamowanie przyrostu zakażeń, jeśli będą potrzebne dalsze drastyczne kroki - jak zamknięcie granic, czy różne zakazy przemieszczania się, albo głęboki lockdown, zamknięcie bardzo wielu dziedzin życia gospodarczego - to trzeba będzie się na taki krok zdecydować" - zapowiedział Mateusz Morawiecki.