"To niesprawiedliwe" - powiedział naszej dziennikarce w Brukseli wysoki rangą urzędnik Komisji Europejskiej, proszony o komentarz do słów szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka dotyczących dostaw szczepionek przeciw Covid-19. Przypomnijmy, Dworczyk stwierdził, że polski rząd liczył na większe i szybsze dostawy preparatu.

REKLAMA

Liczyliśmy, że szczepionek będzie więcej i pojawią się one szybciej - mówił Michał Dworczyk odpowiedzialny za Narodowy Program Szczepień podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia.

To Komisja Europejska w imieniu państw członkowskich prowadzi rozmowy z firmami farmaceutycznymi w sprawie zamówień. Wszystko jest jednak ustalane z władzami krajów UE - przypominają rozmówcy dziennikarki RMF FM w Brukseli.

Komisja Europejska zaznacza, że negocjowała umowy z firmami farmaceutycznymi jeszcze wiosną, gdy nie było jasne, która z nich będzie pierwsza ze szczepionką. KE zapewniła więc szczepionki z 6 firm, w sumie 2 mld dawek, a więc więcej niż potrzeba wszystkim krajom Unii. Nie chcieliśmy postawić wszystkiego na jedna kartę - wyjaśnia mój rozmówca. Chodziło także o dywersyfikację, czyli o to, żeby szczepionki były efektem różnych technologii i pochodziły z różnych firm i krajów.

Holandia dopiero dziś zaczęła szczepienia

Na razie na rynku jest jedna szczepionka firmy Pfizer-BioNTech. Firma nie nadąża jednak z produkcją. Moce produkcyjne zostaną zwiększone dopiero, gdy ruszy nowa fabryka w Niemczech. Szczepionek będzie więcej po zatwierdzeniu - co ma nastąpić dzisiaj - szczepionki amerykańskiej firmy Moderna.

Problemem jest też to, że na razie kraje UE nie radzą sobie z wykorzystywaniem dawek, które już otrzymały. Holandia pierwszą osobę zaczepiła dopiero dzisiaj rano, Belgia rozpoczęła masowe szczepienia wczoraj. Francja także jest bardzo spóźniona.

Komisja negocjuje kontrakty z firmami farmaceutycznymi w imieniu UE po to, aby szczepionki były dostarczane do wszystkich państw członkowskich UE, uniemożliwiając tym samym silniejszym krajom negocjowanie zamówień samodzielnie na lepszych warunkach i wypychanie z rynku słabszych. Przypomnijmy, co się działo w 2009 roku, podczas epidemii świńskiej grypy - podkreśla rozmówca dziennikarki RMF FM. Każdy kraj działał osobno i "podkupywał" innemu szczepionki. Podobnie było z maseczkami na początku pandemii kornawirusa - zaznacza.

O tym, żeby to KE składała zamówienia w imieniu UE, w zasadzie zdecydowała kanclerz Niemiec Angela Merkel. Jak przypomniała niedawno, Niemcy mogłyby działać same i zapewnić sobie szczepionkę, jednak postawiły oddać sprawę w ręce KE. Korzystają na tym słabsze kraje UE (np. Polska, Czechy, Węgry), ale i Niemcy, które nie będą sąsiadować z krajami, których obywatele nie zostaną zaszczepieni.