​Jeśli Iran nie otworzy cieśniny Ormuz do wtorku wieczorem, straci wszystkie elektrownie i mosty - zagroził w niedzielę prezydent USA Donald Trump w rozmowie z dziennikiem "Wall Street Journal". Choć Trump mówił w sobotę, że daje Iranowi czas do poniedziałku wieczorem, to z niedzielnego wpisu prezydenta USA na platformie Truth Social wynika, że ponownie przesunął ultimatum dla Iranu.

REKLAMA

Trump przesunął ultimatum dla Iranu?

Jeśli się nie wykażą i będą chcieli utrzymać (cieśninę) zamkniętą, stracą każdą elektrownię i każdy inny zakład w całym kraju - ostrzegł Trump. Pytany o to, kiedy zakończy się wojna z Iranem, odparł: Powiadomię was wkrótce.

Ale mamy bardzo silną pozycję, a temu krajowi odbudowa zajmie 20 lat, jeśli się im poszczęści, jeśli będą mieć kraj - dodał.

Jeśli nie zrobią czegoś do wtorku wieczorem, nie zostaną im żadne elektrownie ani żadne mosty - ostrzegł prezydent USA. Później w serwisie Truth Social zamieścił wpis, w którym najwyraźniej ponownie przesunął ultimatum: "Wtorek, godzina 20 czasu wschodnioamerykańskiego!" (godz. 2 w nocy z wtorku na środę w Polsce). Poprzedni termin wskazany przez Trumpa upływał dzień wcześniej, w nocy z poniedziałku na wtorek (o godz. 2 czasu polskiego).

Szefowa Amnesty International: Pierwsi ucierpią cywile

Cywile ucierpią jako pierwsi, jeśli dojdzie do zniszczenia elektrowni i mostów - wskazała sekretarz generalna Amnesty International Agnes Callamard. Ostrzeżenia i groźby prezydenta USA Donalda Trumpa nazwała "odrażającą wypowiedzią".

"Brak ciepła, prądu, wody i możliwości przemieszczania się czy ucieczki i wszystko, co to oznacza dla ich prawa do życia. Odrażające oświadczenie" - napisała Callamard w niedzielę na platformie X, reagując na wcześniejszą wypowiedź prezydenta Trumpa o "Dniu Elektrowni i Dniu Mostów".

"Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w jednym w Iranie. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie tę p... cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle" - napisał Trump w niedzielę na platformie Truth Social.

Tymczasem prezydent USA zapytany przez dziennik "Wall Street Journal" o to, czy jest zaniepokojony losem Irańczyków, którzy mogą ucierpieć z powodu zniszczeń infrastruktury cywilnej, odpowiedział: Nie, oni chcą, byśmy to zrobili. Ocenił, że mieszkańcy Iranu "żyją w piekle".

Prezydent USA o kulisach akcji ratunkowej w Iranie

W rozmowie z serwisem Axios przyznał, że USA obawiały się początkowo, że wiadomość od oficera myśliwca F-15, strąconego w piątek nad Teheranem, była podstępem ze strony Irańczyków, by zwabić amerykańskie siły w zasadzkę. Członek załogi przetrwał ponad 24 godziny w górskim terenie w Iranie, mimo tego, że był ranny. Został uratowany w sobotę.

Prezydent powiedział, że irańskie wojsko zestrzeliło F-15 z ręcznej wyrzutni pocisków. Mieli szczęście - ocenił.

Trump poinformował, że w misji poszukiwawczej brało udział ok. 200 żołnierzy sił specjalnych USA. Oficer ukrywał się w górskiej szczelinie. Amerykanie zdołali go namierzyć dzięki wykorzystaniu technologii.

Axios napisał, że oficer po katapultowaniu się wysłał wiadomość przez radio o treści: "Bóg jest dobry". Wpis o takiej samej treści opublikował w niedzielę szef Pentagonu Pete Hegseth.

To, co powiedział przez radio, brzmiało jak coś, co powiedziałby muzułmanin - podkreślił Trump. Jak dodał, osoby znające tego oficera przekazały, że jest on osobą religijną i te słowa pasowały do niego.

Początkowo nie było to do końca jasne, ale uparcie dążyliśmy do tego, aby potwierdzić, że żyje i nie został schwytany. Ci, którzy go znali, twierdzili, że jest religijny - powiedział jeden z informatorów Axiosa.