Aryna Sabalenka nie do zatrzymania w Australian Open. Białorusinka po raz czwarty z rzędu awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju w Melbourne. Liderka światowego rankingu pokonała rozstawioną z numerem 12 Elinę Switolinę 6:2, 6:3. Mecz trwał godzinę i 16 minut. Finałową rywalką Sabalenki będzie reprezentantka Kazachstanu Jelena Rybakina.
- Aryna Sabalenka po raz czwarty z rzędu awansowała do finału Australian Open.
- Liderka światowego rankingu pokonała Elinę Switolinę 6:2, 6:3 w półfinale.
- Kiedy finał Australian Open?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
27-latka z Mińska w Melbourne była najlepsza w 2023 i 2024 roku. W poprzedniej edycji przegrała decydujące spotkanie z Amerykanką Madison Keys.
Sześć finałów z rzędu w Australian Open zanotowała Martina Hingis, w latach 1997-2002. Szwajcarka trzy pierwsze wygrała, a potem doznała trzech porażek.
W pierwszym secie meczu ze Switoliną jedyna warta uwagi sytuacja miała miejsce w czwartym gemie. Sędzia stołkowa przerwała akcję i przyznała punkt Ukraince, bo jej zdaniem Sabalenka nie wydała normalnego dźwięku przy uderzeniu piłki. Słynąca z jęknięć przy zagraniach Białorusinka następnie upewniła się, że może wydać z siebie jeden, nawet długi dźwięk, ale nie mogą to być dwa krótsze przedzielone pauzą.
Drugi set zaczął się od prowadzenia Switoliny 2:0, ale szybko wszystko wróciło do przewidywanego scenariusza. Sabalenka wygrała pięć gemów z rzędu, a niewiele później zameldowała się w finale.
Here's how the world No.1 did it https://t.co/mKEJehRBrW pic.twitter.com/lxTOcMAMhq
AustralianOpenJanuary 29, 2026
To było ich siódme spotkanie i szósta wygrana Białorusinki.
Elina to bardzo wymagająca przeciwniczka. Grała tu świetnie, pokonała dwie dziewczyny z Top 10 rankingu. Nie mogę uwierzyć, że znów jestem w finale, ale zadanie nie zostało jeszcze wykonane - powiedziała Sabalenka.
Po trzech latach do finału wielkoszlemowego Australian Open wraca Jelena Rybakina. Rozstawiona z numerem piątym tenisistka z Kazachstanu w półfinale pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę (nr 6.) 6:3, 7:6 (9-7).
Po drodze do półfinału zarówno Rybakina, która w ćwierćfinale pokonała wiceliderkę światowego rankingu Igę Świątek 7:5, 6:1, jak i Pegula nie straciły seta. Pierwsza partia czwartkowego pojedynku była przedłużeniem dobrej passy reprezentantki Kazachstanu, grającej niezwykle pewnie i skutecznie przy własnym serwisie. Jedno przełamanie z początkowej fazy premierowej odsłony wystarczyło jej do zwycięstwa 6:3.
Drugi set był pełen zwrotów akcji. Początkowo Amerykanka utrzymała podanie, ale w trzecim gemie chwila nieuwagi i kilka prostych błędów kosztowały ją stratę serwisu. Już w kolejnym sytuacja się odwróciła i 31-letnia tenisistka z Buffalo po raz pierwszy w tym spotkaniu przełamała pięć lat młodszą rywalkę. Chwilę później ponownie straciła podanie i długo wydawało się, że nie zdoła już odrobić tej straty.
Urodzona w Moskwie Rybakina zaczęła jednak popełniać znacznie więcej błędów niż w pierwszej partii. W dziewiątym gemie Pegula obroniła trzy piłki meczowe przy swoim serwisie, a następnie doprowadziła do wyrównania po pięć. Później obie tenisistki zanotowały po jeszcze jednym przełamaniu i o wyniku decydował tie-break. Po zaciętej, nerwowej walce i dwóch niewykorzystanych przez Amerykankę piłkach setowych, górą była Rybakina za sprawą asa serwisowego i trudnego returnu.
To było ich siódme spotkanie i czwarta wygrana Kazaszki.
To był epicki drugi set i jestem szczęśliwa, że udało mi się wygrać. Jessie grała wspaniale w drugiej partii. Było bardzo stresująco, kilka lat temu rozegrałam tutaj epickiego tie-breaka i go przegrałam, więc ten mecz pojawił się w mojej głowie. Jestem szczęśliwa, że udało mi się wygrać i nie mogę się doczekać sobotniego finału - powiedziała Rybakina na korcie krótko po meczu.