"PiS stosuje w Senacie sztuczki proceduralne, aby wepchnąć naród w wybory korespondencyjne; nie ma na to zgody w Senacie" - napisał we wtorek marszałek Izby Wyższej Tomasz Grodzki. Zaapelował do senatorów PiS, by wrócili do merytorycznej pracy w dotychczasowym trybie. Senat o godzinie 15:00 rozpoczął debatę nad ustawą ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich. Ustawa ma być głosowana po 21:30.

REKLAMA

"PiS stosuje w Senacie sztuczki proceduralne, aby wepchnąć naród w wybory korespondencyjne. Na to zgody w Senacie nie ma! Apeluję do senatorów PiS, by wrócili do merytorycznej pracy w Senacie, w trybie, który do tej pory nie budził żadnych zastrzeżeń" - napisał na Twitterze marszałek Senatu.

W Senacie trwa walka z czasem w sprawie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym w wyborach prezydenckim. Jeśli Senat przekroczy upływający jutro wieczorem 30 dniowy termin na zajęcie wobec ustawy stanowiska, to straci do tego prawo, a ustawy nie będzie trzeba kierować do Sejmu. Po 30 dniach prezydent po prostu ją podpisze.

Senatorowie PiS używają więc wszelkich dostępnych środków, żeby opóźnić prace. Po przegraniu wniosku o sprowadzenie do Warszawy wszystkich senatorów głosujących zdalnie wnioskowali o utajnienie obrad.

Proszony o uzasadnienie senator Marek Pęk odparł, że uzasadnienie może przedstawić dopiero po zarządzeniu tajności obrad, a w utarczce która się wywiązała przyznał, że nie ma do powiedzenia nic tajnego. Złapany za to słówko poprosił o opinie ekspertów. To z kolei przerwał Marszałek, wniosek o utajnienie obrad został w głosowaniu odrzucony... i pojawił się kolejny wniosek PiS - o przerwę.

Ten też został odrzucony. Debata merytoryczna właściwie się jeszcze nie zaczęła.

Niestety nie można wykluczyć, że tak właśnie będą wyglądały najbliższe godziny w Senacie.

W dyskusji nie bierze udziału ani jeden przedstawiciel rządu.

PiS chce wyborów korespondencyjnych

Ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. zakłada, że głosowanie w tegorocznych wyborach prezydenckich odbędzie się wyłącznie drogą korespondencyjną. Nowe przepisy dają też marszałkowi Sejmu możliwość przesunięcia terminu wyborów, jednak w granicach wyznaczonych przez konstytucję (czyli najpóźniej na 23 maja).

Ustawa przewiduje też, że minister aktywów państwowych - m.in. po zasięgnięciu opinii PKW - ma określić wzór karty do głosowania, zlecić sporządzenie pakietów wyborczych, określić szczegółowy tryb ich doręczania przez operatora wyznaczonego (Pocztę Polską) do wyborcy i odbierania kopert zwrotnych, a następnie sposób postępowania z kopertami zwrotnymi dostarczonymi do właściwej gminnej obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rozłam w Porozumieniu. Część członków partii apeluje o poparcie ustawy o wyborach korespondencyjnych