Ósmego września w Buenos Aires Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecyduje, która z dyscyplin pojawi się na letnich igrzyskach olimpijskich w 2020 roku. Na krótkiej liście znalazły się: zapasy, squash, baseball-softball. Wcześniej swoją szanse straciły: karate, sporty wrotkarskie, wspinaczka sportowa, wushu i wakeboarding.

REKLAMA

Na początku tego roku ogromne emocje wzbudziła decyzja Komitetu Wykonawczego MKOl rekomendująca wrześniowemu Walnemu Zgromadzeniu tej organizacji skreślenie z programu igrzysk w 2020 roku zapasów.

Plany Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zbojkotował m.in. Andrzej Supron. Zawodnik oddał swój srebrny medal, jaki wywalczył w Moskwie ponad 30 lat temu. Usunąć zapasy z letnich igrzysk olimpijskich, to tak jakby zrezygnować z narciarstwa biegowego na zimowej olimpiadzie. Zapasy, to jedna z nielicznych uprawianych już w starożytności ogólnorozwojowych dyscyplin sportu. Baron Pierre de Coubertin w grobie by się przekręcił, wiedząc, że takie, komercyjne argumenty, zaczynają dominować w igrzyskach olimpijskich. Igrzyska mają być przecież symbolem czystej, sportowej rywalizacji - tłumaczył były zapaśnik.

Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego podkreśla, że przeanalizował raporty dotyczące wszystkich 26 dyscyplin, w których rywalizowano w Londynie. Chodziło m.in. o oglądalność, sprzedaż biletów, popularność na świecie, a nawet kwestie związane z dopingiem. W tym rankingu zapasy wypadły...słabo.

Jak nie zapasy to co?

W popularyzację squasha włączyły się światowe gwiazdy. M.in: Roger Federer, Andre Agassi, Kim Clijsters, czy Stefan Edberg. Powstała też specjalna strona www.squash2020.com zrzeszająca wielbicieli tej dyscypliny z całego świata. Czy squash zastąpi zapasy i pokona baseball-softball? Przekonamy się już w najbliższy weekend. Chociaż jak twierdzą komentatorzy sportowi lobby "zapaśników" wciąż jest bardzo mocne, a squash nadal niestety wielu osobom kojarzy się z bezmyślnym odbijaniem małej, czarnej piłeczki o ścianę.