Choć Donald Trump proprosił Władimira Putina, by wstrzymał się z atakami na Kijów i inne ukraińskie miasta, to prezydent Rosji najwyraźniej nie posłuchał. W nocy z czwartku na piątek siły rosyjskie zaatakowały Charków, w wyniku czego uszkodzona została część fabryki należącej do amerykańskiej spółki Philipp Morris.
- Siły rosyjskie, mimo prośby Donalda Trumpa, zaatakowały Ukrainę w nocy z czwartku na piątek.
- Rosjanie uszkodzili m.in. fabrykę Philipp Morris Ukraine w Charkowie.
- Firma jest spółką zależną amerykańskiego koncernu tytoniowego Philip Morris International.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W czwartek, podczas spotkania ze swoją administracją, Donald Trump poinformował, że osobiście poprosił Władimira Putina o wstrzymanie ostrzałów Kijowa i innych ukraińskich miast przez tydzień. Poprosiłem prezydenta Putina, by przez tydzień nie prowadził ognia na Kijów i inne miasta. On się na to zgodził. Muszę przyznać, że to było bardzo miłe - powiedział amerykański prezydent, cytowany przez agencję RIA Nowosti.
Według przywódcy USA, jego prośba była podyktowana wyjątkowo trudnymi warunkami pogodowymi, które dotknęły Ukrainę. Wiele osób mówiło: "Nie marnuj telefonu. Nie dostaniesz tego". A on to zrobił i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że to zrobił - dodał, zaznaczając, że Ukraińcy "prawie w to nie uwierzyli".
W piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Donald Trump poprosił Władimira Putina o wstrzymanie ataków, ale zaznaczył, że prośba dotyczyła jedynie Kijowa; nie wskazał też zimowej pogody jako czynnika. Prezydent Trump rzeczywiście zwrócił się do prezydenta Putina z osobistą prośbą o wstrzymanie ataków na Kijów przez tydzień do 1 lutego, aby stworzyć sprzyjające warunki do negocjacji - powiedział. Poproszony o potwierdzenie, że Putin wyraził zgodę, oświadczył: Tak, oczywiście, była osobista prośba prezydenta Trumpa.
Reuters zauważa, że nie jest jasne, czy szef służby prasowej rosyjskiego prezydenta użył słowa "Kijów" wyłącznie w odniesieniu do stolicy, w której setki mieszkań zostało po rosyjskich atakach pozbawionych ogrzewania i prądu, czy też do całego kraju.
Panowie najwidoczniej się nie dogadali, bo w nocy z czwartku na sobotę Rosja przeprowadziła kolejny atak powietrzny na terytorium Ukrainy. Mało tego - siły rosyjskie uderzyły w fabrykę należącą do... Philip Morris Ukraine, ukraińskiej spółki zależnej od amerykańskiego koncernu tytoniowego Philip Morris International.
"Na miejscu pracują służby ratunkowe, trwa gaszenie pożaru. Najważniejsze, że według wstępnych informacji nie ma osób poszkodowanych. Cały personel dyżurny przebywał (w czasie ataku) w schronie" - przekazała spółka w komunikacie, który przekazano mediom.
Charkowska fabryka Philip Morris w Ukrainie nie działa od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę. W 2024 roku amerykański koncern uruchomił nową fabrykę w obwodzie lwowskim, inwestując w jej otwarcie 30 mln dolarów. Do pracy w nowym zakładzie relokowano 250 pracowników charkowskiego zakładu.
W piątek po południu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że w nocy z czwartku na piątek Rosja nie atakowała obiektów ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Obecnie odnotowujemy przeorientowanie rosyjskiej armii na uderzenia w logistykę - dodał.
To już kolejny atak Rosjan na amerykańską fabrykę w Ukrainie - do poprzedniego doszło 5 stycznia, kiedy wojska rosyjskie uderzyły w zakład produkcji oleju w Dnieprze. Obiekt należy do spółki Bunge-Ukraina z siedzibą główną w Saint Louis w stanie Missouri.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył wówczas, że Rosja systematycznie atakuje amerykańskie firmy działające w jego kraju. Wymienił zniszczenie biura Boeinga w Kijowie, atak na należącą do Amerykanów dużą firmę produkującą elektronikę w obwodzie zakarpackim oraz w inne obiekty.
Szef ukraińskiej dyplomacji podkreślił, że w trakcie pełnoskalowej wojny około połowa członków Amerykańskiej Izby Handlowej w Ukrainie odnotowała uszkodzenia lub zniszczenia swoich obiektów w różnej skali.
Szef MSZ Ukrainy oceniał wtedy, że liczne ataki na firmy USA w Ukrainie pokazują całkowite lekceważenie przez Moskwę wysiłków pokojowych podejmowanych przez prezydenta USA Donalda Trumpa.