Jedna czwarta ofiar izraelskich ataków na Liban to kobiety, dzieci i medycy. Kraj o powierzchni nieco ponad 10 tys. km kw. zmaga się z wojną, kryzysem ekonomicznym, falą migrantów z Syrii oraz migracją wewnętrzną. O dramacie rozgrywającym się w cieniu amerykańsko-irańskiego konfliktu Marlena Chudzio rozmawiała z Draginją Nadaždin, dyrektorką Lekarzy bez Granic w Polsce.
- Liban zmaga się z wojną, kryzysem i falą uchodźców z Syrii.
- Prawie jedna czwarta ofiar izraelskich ataków na Liban to kobiety, dzieci i medycy.
- Lekarze bez Granic alarmują o dramatycznej sytuacji humanitarnej.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
W czwartek w Waszyngtonie odbędzie się druga runda rozmów Izraela z Libanem. W ubiegłym tygodniu delegacje obu państw spotkały się po raz pierwszy od dekad. Trwa zawieszenie broni w wojnie Izraela z libańskim Hezbollahem. Amerykański Departament Stanu potwierdził, że będzie gospodarzem czwartkowych rozmów. Liban jest po izraelskich atakach w katastrofalnej sytuacji. W ostatnich latach ten kraj zmagał się z całym szeregiem trudnych doświadczeń.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Trwający od 2019 r. kryzys, jest jednym z najgorszych na świecie od połowy XIX wieku, skutkując zapaścią waluty, hiperinflacją i wzrostem ubóstwa. Sytuację drastycznie pogłębiają przerwy w dostawach prądu, brak paliwa, skutki pandemii oraz eskalująca od 2024 roku wojna z Izraelem, która przyniosła miliardowe straty. Liban zmaga się z falą uchodźców z Syrii, na to nałożyło się także zjawisko migracji wewnętrznej.
Libański system opieki zdrowotnej ma trudności z zapewnieniem podstawowych usług medycznych. Trwający kryzys gospodarczy i niepokoje polityczne sprawiły, że ponad 80 proc. osób mieszkających w Libanie znajduje się poniżej granicy ubóstwa. Kryzys pogłębiły ataki Izraela w ostatnim czasie, bo celem tych ataków często były placówki medyczne.
To, co zobaczyliśmy w Strefie Gazy, czyli śmierć medyków, pracowników humanitarnych, również ma miejsce teraz w Libanie (...) Bardzo nam zależy na tym, żeby ta ludzka historia nie została pominięta. Mamy tak naprawdę do czynienia z wyjątkowo dynamiczną sytuacją w całym regionie, która dla ludzi oznacza, że oni nie wiedzą, co się z nimi stanie. Wszelkiego rodzaju zasady prowadzenia wojny zostały tam przekreślone. Chociażby to, że podczas wojny nie wolno atakować placówek medycznych, cywilnych ze względu na to, że one powinny być szczególnie chronione. Ale widzieliśmy na przykładzie Strefy Gazy, a teraz widzimy też w Libanie, że są one niszczone. Niszczone są szpitale, giną medycy, giną pracownicy humanitarni, giną cywile. Giną też osoby, które nijak nie uczestniczą w działaniach wojennych, jak osoby starsze albo dzieci - opisuje Draginja Nadaždin, dyrektorka Lekarzy bez Granic w Polsce.
17 kwietnia libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że od 2 marca w atakach izraelskiej armii na terenie Libanu zginęły co najmniej 2294 osoby, a kolejne 7544 zostały ranne. Wśród ofiar śmiertelnych prawie jedną czwartą stanowią kobiety, dzieci i pracownicy medyczni. Polska dyrektorka Lekarzy bez Granic mówi o 15 zabitych pracownikach ich organizacji.
W ataku na jeden szpital zginęło między innymi trzech naszych lekarzy. I na tej tablicy, gdzie normalnie są zapisywane takie dyżury, kto kogo zastępuje, tam pozostawili takie słowa, że: "My zrobiliśmy, co mogliśmy. Pamiętajcie o nas". I to jest coś, co zostaje ze mną - wspomina Draginja Nadaždin.
Dyrektorka Lekarzy bez Granic w Polsce podkreśla, że oprócz zagrożenia dla własnego życia i zdrowia medycy w Libanie - ale także w Strefie Gazy - są ekstremalnie obciążeni psychicznie.
Dla mnie przede wszystkim historie naszych palestyńskich pracowników w Strefie Gazy na pewno są czymś, co absolutnie daje i siłę, ale też daje takie poczucie, że człowiek naprawdę może dużo wytrzymać, ale też musi dużo otrzymać. Nasze pracownice palestyńskie opowiadały o tym, że martwią się o swoje dzieci. Pośród medycznych pracowników powstał taki skrót po angielsku, który oznacza ranne dziecko bez żadnych krewnych, którzy przeżyli. To jest taki skrót, który utworzono, dlatego że tak dużo było tych dzieci. Myślę o tym, co przeżywają ci ludzie, jak widzą takie dziecko - mówi Draginja Nadaždin.
Organizacja Lekarze Bez Granic prowadzi regularne działania w Bejrucie, Trypolisie, Akkarze i Arsalu. Oprócz tego organizują także kliniki mobilne, które docierają do miejsc, gdzie jest najtrudniej o pomoc. Dużą część swoich działań koncentrują także na pomocy psychologicznej dla mieszkańców, bo wraz z eskalacją przemocy w regionie rośnie zapotrzebowanie także na wsparcie w tym obszarze.
Na pytanie, skąd sami medycy biorą siłę do działania, Draginja Nadaždin odpowiada: Jedynym sposobem jest tak naprawdę działanie i to, że bierność i poddawanie się temu bez sensu, jest po prostu porażką. Więc dla nas jest i dla mnie osobiście to jest jedyny sposób, żeby zadziałać. Żeby nie zgodzić się na to, co jest tu i teraz.