Fiaskiem zakończyły się negocjacje pokojowe USA z Iranem w Islamabadzie. Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił w niedzielę rano stolicę Pakistanu. "Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych" - powiedział.

REKLAMA

  • Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił Islamabad po nieudanych rozmowach z Iranem dotyczących pokoju na Bliskim Wschodzie.
  • Rozmowy trwały 21 godzin i zakończyły się fiaskiem. Co dalej?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił w niedzielę Islamabad po fiasku rozmów z Iranem na temat pokoju na Bliskim Wschodzie - poinformowała agencja AFP. Jego samolot wystartował ze stolicy Pakistanu po godz. 7 czasu lokalnego (4 w Polsce).

Vance: Jasno określiliśmy nasze czerwone linie

Wcześniej na konferencji prasowej Vance mówił, że "wraca do Stanów Zjednoczonych bez osiągnięcia porozumienia" po 21 godzinach rozmów z Iranem, w których pośredniczył Pakistan.

Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych - powiedział Vance.

Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków - dodał.

Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje - mówił wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.

"W atmosferze obustronnej nieufności"

Rozmowy odbywały się w atmosferze obustronnej nieufności, zatem to naturalne, że nie należy oczekiwać porozumienia w ciągu jednej sesji - powiedział irańskim mediom rzecznik MSZ Iranu Esmail Bagaei.

Dodał, że "kontakty i konsultacje między Iranem, Pakistanem i naszymi innymi przyjaciółmi w regionie będą kontynuowaneֲ".

Pakistan, który pośredniczył w sobotnich rozmowach USA z Iranem w Islamabadzie, wezwał obydwa kraje do dalszego przestrzegania dwutygodniowego zawieszenia broni pomimo fiaska negocjacji w Islamabadzie.

Konieczne jest, aby strony nadal dotrzymywały swojego zobowiązania do zawieszenia broni - powiedział pakistański minister spraw zagranicznych Ishaq Dar.

Pakistan odegrał i będzie odgrywał swoją rolę w ułatwianiu dialogu między Islamską Republiką Iranu a Stanami Zjednoczonymi w nadchodzących dniach - dodał.

Iran oskarża USA o nadmierne żądania

Wcześniej irańska prasa potwierdziła, że w Islamabadzie nie osiągnięto porozumienia. Według agencji Tasnim nadmierne żądania strony amerykańskiej utrudniły wypracowanie ram ugody. Z kolei irańska Prees TV podała, że różne kwestie, w tym cieśnina Ormuz i sprawa irańskiego programu nuklearnego, były punktami spornymi w rozmowach USA z Iranem.

Tasnim powołała się na anonimowe źródło, które stwierdziło, że "dopóki USA nie zgodzą się na rozsądne porozumienie, sytuacja w cieśninie Ormuz nie zmieni się". Źródło agencji podkreśliło, że "Iran nie spieszy się z negocjacjami".

Irańska telewizja państwowa IRIB w komunikatorze Telegram napisała o "nierozsądnych żądaniach" USA. "Delegacja irańska prowadziła niestrudzone i intensywne negocjacje przez 21 godzin, broniąc interesów narodu irańskiego. Pomimo licznych inicjatyw z jej strony, nierozsądne żądania strony amerykańskiej uniemożliwiły postęp w negocjacjach. W związku z tym rozmowy zostały zakończone" - poinformowała IRIB.

Rozmowy pokojowe w Islamabadzie

Rozmowy pokojowe USA i Iranu w Islamabadzie rozpoczęły się w sobotę po południu. Władze Pakistanu były mediatorem w negocjacjach, które zaczęły się od osobnych spotkań premiera tego kraju Shehbaza Sharifa z delegacjami Iranu i USA. Vance chwalił pakistańskich gospodarzy, zaznaczając, że nie ponoszą żadnej winy za ich fiasko.
Na czele irańskiej delegacji stał przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf, a w jej skład wchodzili także m.in. minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Z kolei amerykańską delegację tworzyli wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner.

W sobotę upłynęło sześć tygodni od chwili, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. Dwa dni później rozpoczęła się izraelska operacja zbrojna w południowym Libanie, która - jak deklaruje rząd premiera Benjamina Netanjahu - ma doprowadzić do rozbicia finansowanego przez Iran terrorystycznego ugrupowania Hezbollah.

Z wtorku na środę Iran i USA zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni, czego efektem było rozpoczęcie rozmów pokojowych.