"Systematyczne próby szerzenia paniki na Ukrainie, rozpowszechnianie fałszywych informacji i zniekształcanie rzeczywistości są kolejnym elementem wojny hybrydowej" - poinformowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). "Wszyscy musimy zachować spokój i zimną krew, nie ulegać prowokacji" - zaapelowano w oświadczeniu.

REKLAMA

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zaznaczyła, że rejestruje wiele przypadków działań składających się na wojnę hybrydową i aktywnie im przeciwdziała.

"Dobrze znamy motywy obecnej presji informacyjnej: zasianie niepokoju w ukraińskim społeczeństwie, podważenie wiary w zdolność państwa do ochrony swoich obywateli, wstrząśnięcie naszą jednością" - napisano w oświadczeniu.

"Neutralizowanych jest wiele cyberataków, aktów terrorystycznych czy działań sabotażowych, eliminowane są farmy botów, ujawniane sieci wywiadowcze obcych państw" - twierdzi SBU.

Jak dodano, w ramach swoich kompetencji funkcjonariusze SBU "analizują różne scenariusze i mają jasny plan działania wobec każdego z nich".

"Stabilność i pokój w naszym kraju zależą nie tylko od rządu, ale także od rozważnych działań każdego Ukraińca. Wszyscy powinniśmy zachować spokój i zimną krew, nie ulegać prowokacji. Panika i destabilizacja przynoszą korzyści tylko wrogom, a nie Ukrainie. Wszyscy musimy myśleć krytycznie i sprawdzać wszelkie informacje, kierować się źródłami oficjalnymi, a nie anonimowymi, nauczyć się odróżniać prawdę od fałszu i nie zapominać: siła Ukrainy tkwi nie tylko w potężnej armii, ale także w jedności jej społeczeństwa" - zaapelowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Co dzieje się na Ukrainie?

Od tygodni rosyjskie wojska koncentrują się przy granicy z Ukrainą. Działania te wywołują poważne obawy w krajach zachodnich, których przywódcy uważają, że istnieje ryzyko działań zbrojnych ze strony tego kraju. Moskwa twierdzi, że nie ma takich planów, jednocześnie żądając od USA i NATO gwarancji o nierozszerzaniu Sojuszu o Ukrainę oraz wycofaniu jego infrastruktury "od granic Rosji".

W związku ze zwiększeniem napięcia w regionie do opuszczenia Ukrainy i niepodróżowania do tego państwa swoich obywateli wezwały rządy Włoch, Holandii, Belgii, Szwecji i Hiszpanii. Podobne komunikaty już wcześniej wydały rządy m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Łotwy, Norwegii, Japonii, Kanady i Izraela.

W sobotę po raz czwarty od początku kryzysu telefonicznie rozmawiali ze sobą prezydent USA Joe Biden oraz prezydent Rosji Władimir Putin. Amerykańska administracja informowała, że rozmowa była "rzeczowa i profesjonalna", ale "nie zmieniła fundamentalnej dynamiki sytuacji, jaką obserwujemy od kilku tygodni".

W niedzielnym wywiadzie dla CNN doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan podkreślił, że do ataku na Ukrainę może dojść w każdej chwili - zarówno w przyszłym tygodniu, jak i po trwających do 20 lutego igrzyskach olimpijskich.