Rząd Mołdawii ogłosił stan alarmu ekologicznego na rzece Dniestr. Wszystko za sprawą wydarzeń z 7 marca 2026 roku, kiedy to rosyjskie rakiety uderzyły w elektrownię wodną w Nowodniestrowsku, tuż przy granicy ukraińsko-mołdawskiej. W wyniku ostrzału doszło do wycieku oleju transformatorowego oraz, jak podejrzewają władze, paliwa rakietowego. W związku z tym od dziś w kilku północnych rejonach kraju tymczasowo wstrzymano dostawy wody.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"W wyniku rosyjskiego ataku na elektrownię wodną w Nowodniestrowsku w obwodzie czernowieckim Ukrainy doszło do wycieku oleju do rzeki Dniestr, co stanowi zagrożenie dla zaopatrzenia Mołdawii w wodę" - napisała w niedzielę na platformie X prezydentka Mołdawii Maia Sandu.
Niepokojące wiadomości potwierdziły się trzy dni po ataku, kiedy w pobliżu miejscowości Otaci - tam, gdzie Dniestr wpływa na terytorium Mołdawii - zauważono oleiste plamy na powierzchni rzeki.
Jak informuje portal Radio Europa, kilka regionów zostało całkowicie odciętych od dostaw wody. Sytuacja jest poważniejsza niż początkowo zakładały władze - przyznał w sobotę premier Mołdawii Alexandru Munteanu.
W obliczu zagrożenia rząd w Kiszyniowie natychmiast ogłosił stan alarmu ekologicznego i rozpoczął działania mające na celu ochronę obywateli. "Rosja ponosi za to pełną odpowiedzialność" - podkreśliła Sandu.
Władze Mołdawii zwróciły się o pomoc do sąsiedniej Rumunii. Wspólne zespoły ratownicze obu krajów zainstalowały na północnym odcinku Dniestru co najmniej pięć zapór i filtrów, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się skażenia.
Od 14 marca w kilku północnych rejonach kraju tymczasowo wstrzymano dostawy wody aż do momentu, gdy niezależne laboratoria potwierdzą jej bezpieczeństwo.