Prezydent USA Donald Trump powiedział doradcom, że jest gotów zakończyć działania wojenne przeciwko Iranowi, nawet jeśli cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta – informuje "Wall Street Journal", powołując się na źródła w administracji. Tymczasem szef irańskiej dyplomacji wezwał władze Arabii Saudyjskiej do usunięcia z kraju amerykańskich wojsk.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według "WSJ" Trump i jego doradcy uznali, że operacja mająca na celu otwarcie cieśniny mogłaby znacznie wydłużyć konflikt, przekraczając zakładany czas trwania działań zbrojnych (4-6 tygodni). Prezydent zdecydował, że USA powinny skupić się na zniszczeniu irańskiej floty i zasobów pocisków, a następnie przejść do presji dyplomatycznej, by wymusić na Teheranie przywrócenie swobodnego przepływu handlu.

Jeśli dyplomacja nie przyniesie efektów, Waszyngton zamierza naciskać na sojuszników w Europie i Zatoce Perskiej, by to oni podjęli działania na rzecz odblokowania cieśniny. Źródła podkreślają, że choć rozważane są także opcje militarne, nie są one obecnie priorytetem.

W poniedziałek Trump zagroził na platformie Truth Social, że jeśli nie dojdzie do szybkiego porozumienia z Iranem i natychmiastowego otwarcia cieśniny Ormuz, USA zniszczą wszystkie irańskie elektrownie.

Iran: Apel o wyrzucenie wojsk USA z Arabii Saudyjskiej

Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi wezwał na platformie X władze Arabii Saudyjskiej do usunięcia z kraju amerykańskich wojsk. Podkreślił, że Iran szanuje Arabię Saudyjską jako "bratni naród", ale działania militarne Teheranu są wymierzone we "wrogich agresorów", którzy nie zapewniają bezpieczeństwa regionowi.

"Nasze operacje są wymierzone we wrogich agresorów, którzy nie szanują Arabów ani Irańczyków i nie są w stanie zapewnić im bezpieczeństwa. Wystarczy spojrzeć, co zrobiliśmy z ich dowództwem powietrznym. Najwyższy czas wyrzucić z kraju siły USA" - napisał.

W ubiegłym tygodniu w wyniku irańskiego ataku na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej rannych zostało ponad 20 amerykańskich żołnierzy - podała agencja Associated Press. Aragczi oskarżył także USA o wykorzystywanie ludności regionu jako "żywych tarcz" i wezwał właścicieli hoteli oraz biur do odmowy rezerwacji Amerykanom.

Eskalacja konfliktu

Izrael i USA rozpoczęły naloty na Iran 28 lutego. W odpowiedzi Teheran przeprowadził ataki odwetowe na Izrael oraz amerykańskie bazy i infrastrukturę cywilną w kilku państwach Zatoki Perskiej, w tym na lotniska i obiekty energetyczne.