Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły operację, by usunąć egzystencjalne zagrożenie ze strony reżimu irańskiego - poinformował w wystąpieniu premier Izraela Benjamin Netanjahu. Ocenił, że uderzenie stworzy warunki dla Irańczyków, by "wzięli swój los w swoje ręce".
- Najnowsze informacje z Bliskiego Wschodu zbieramy w naszej relacji tekstowej na żywo. Bądź na bieżąco!
Krótko po godz. 7:00 w sobotę Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły ataki powietrzne na Iran. Pierwsze eksplozje odnotowano w Teheranie, stolicy kraju, ale później armie obu państw zaatakowały też inne irańskie miasta, m.in. w środkowej, północnej i zachodniej części kraju.
Głos w sprawie izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran zabrał premier Izraela Benjamin Netanjahu, który powiedział, że celem operacji jest usunięcie egzystencjonalnego zagrożenia ze strony reżimu irańskiego. Podkreślił, że Teheran nie powinien "w żadnym wypadku" dysponować bronią nuklearną.
Nie będziemy siedzieć bezczynnie, gdy wisi nad nami widmo unicestwienia - powiedział, zwracając się do obywateli. Zapewnił, że Izrael nie pozwoli Teheranowi na odbudowanie jego potencjału pocisków balistycznych i broni nuklearnej.
W żadnym wypadku nie wolno pozwolić, by ten terrorystyczny, morderczy reżim uzyskał broń nuklearną, która dałaby mu środki, by zagrozić całej ludzkości - stwierdził szef izraelskiego rządu.
Ataki na Iran, według wyjaśnień izraelskiego premiera, wymierzone są przeciwko Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej i irańskim pociskom balistycznym.
Zwracając się do Irańczyków, Benjamin Netanjahu powiedział, że nie są wrogami Izraela. Mamy wspólnego wroga - przekonywał, wskazując rządy ajatollahów.
Ocenił, że Irańczycy mają teraz sposobność, by "ustanowić nowy i wolny Iran", a operacja "stworzy warunki" do tego, by naród irański "wziął swój los w swoje ręce". Wezwał irańskie siły bezpieczeństwa, by złożyły broń.
Premier Izraela powiedział, że operacja będzie trwała "tak długo, jak to będzie konieczne".