Dyrektor irańskiego programu atomowego, Mohamad Eslami, podczas spotkania z dziennikarzami zadeklarował, że Iran jest gotów rozcieńczyć swój wysoko wzbogacany uran – pod jednym warunkiem. Teheran oczekuje zniesienia wszystkich sankcji nałożonych na kraj przez społeczność międzynarodową, a zwłaszcza przez Stany Zjednoczone.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Iran, który od miesięcy wzbogaca uran do poziomu 60 procent, deklaruje gotowość do jego rozcieńczenia. To gest, który mógłby zostać odczytany jako otwarcie na kompromis - jednak pod jednym warunkiem - zniesienia wszystkich sankcji.
Jak podkreślił Eslami, rozmowy z USA dotyczą zarówno kwestii technicznych i nuklearnych, jak i politycznych. Dyrektor irańskiego programu atomowego zapewnił również o współpracy z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA), co ma być dowodem na transparentność działań Iranu. Jednak czy to wystarczy, by przekonać sceptycznych Amerykanów?
Szef irańskiej dyplomacji, Abbas Aragczi, nie kryje, że rozmowy z USA toczą się w atmosferze "głębokiej nieufności". Jak podkreślił, dialog dyplomatyczny został wprawdzie podjęty, ale brak zaufania wynika z dotychczasowych działań Stanów Zjednoczonych. Pragniemy konkretnych negocjacji, które doprowadzą do jakiegoś rezultatu, pod warunkiem, że strona przeciwna udowodni swe poważne podejście - zaznaczył Aragczi.
W tle tych rozmów nieustannie rozbrzmiewają echa wewnętrznych napięć w Iranie. Agencja AFP zwraca uwagę, że choć Teheran prowadzi negocjacje z Amerykanami, jednocześnie nasila represje wobec własnych obywateli i opozycji. Najwyższy przywódca duchowy i polityczny Iranu, ajatollah Ali Chamenei, wezwał Irańczyków do "odporności", by "pokrzyżować plany wroga". Siła narodu nie opiera się w takim stopniu na jego rakietach i samolotach, jak na woli i odporności jego ludu - podkreślił Chamenei w przemówieniu transmitowanym przez państwowe media.
W niedzielę Abbas Aragczi zapowiedział, że kraj nie zrezygnuje ze wzbogacania uranu "nawet w przypadku narzucenia Iranowi wojny". Dodał również, że koncentracja amerykańskich wojsk w regionie nie wzbudza strachu w Teheranie.
Odpowiedź Stanów Zjednoczonych na irańskie deklaracje nie pozostawia złudzeń co do powagi sytuacji. W ostatnich tygodniach Waszyngton znacząco wzmocnił swoją obecność militarną na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Kulminacją tych działań było zestrzelenie przez amerykański myśliwiec F-35 irańskiego drona Shahed-139, który 3 lutego "agresywnie" zbliżył się do lotniskowca USS Abraham Lincoln, operującego na neutralnych wodach Morza Arabskiego. Pentagon podkreśla, że działania te mają charakter obronny, ale nie brakuje głosów, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli.
Mimo narastającego napięcia, dyplomatyczne kanały komunikacji pozostają otwarte. W piątek w stolicy Omanu - Maskacie - wysłannicy prezydenta USA, Steve Witkoff i Jared Kushner, spotkali się z szefem irańskiego MSZ, by rozmawiać o możliwości wznowienia oficjalnych rokowań na temat irańskiego porozumienia nuklearnego.