Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak uważa, że w tej chwili nie mają sensu negocjacje z Rosją, a także spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z Władimirem Putinem. Nie wykluczył jednak, że rozmowy pomiędzy prezydentami będą możliwe po spełnieniu przez Rosję pewnych warunków.

REKLAMA

Po pierwsze, Federacja Rosyjska nadal uważa, że ​ma wystarczające zasoby, aby odnotować pewne sukcesy (w wojnie - przyp. red.). Po drugie, każde dzisiejsze spotkanie jest wyłącznie grą z tradycyjną rosyjską historią, która wygląda następująco: ustalamy status quo, tańczymy "kłamliwe tańce" i rozpoczynamy nowy etap eskalacji - mówił Podolak, cytowany przez portal "Ukraińska Prawda".

Po trzecie, Rosja musi odpowiadać za zbrodnie na wielką skalę i nie chować się za bezkarnością. Dlatego wojna musi dotrzeć do jedynego możliwego końca - dodał.

Według niego, jasne jest, że w tej chwili nie ma tematu spotkania dwóch prezydentów.

Mało tego, wcale nie interesują nas spotkania dla samego spotkania czy ten sam banalny rosyjski "scenariusz" negocjacji. Interesuje nas wyzwolenie terytoriów okupowanych, znaczące taktyczne porażki Federacji Rosyjskiej, obowiązkowe procesy prawne na dużą skalę - zaznaczył.

Podolak podkreślił jednak, że spotkanie prezydentów będzie możliwe, jeśli zostanie poprzedzone całkowitym wycofaniem się wojsk rosyjskich z terenów Ukrainy, a przedmiotem rozmowy będzie "omówienie powojennego życia, w tym zakresu reparacji, odszkodowań i ekstradycji przestępców".

Putin: Rosja "zrobi wszystko", aby zakończyć wojnę "jak najszybciej"

Rosja jest gotowa zrobić wszystko, aby jak najszybciej zakończyć konflikt w Ukrainie - mówił w tym tygodniu prezydent Rosji Władimir Putin na spotkaniu z premierem Indii Narendrą Modim.

Niestety druga strona, władze Ukrainy, odmówiły udziału w procesie negocjacyjnym, zadeklarowali, że chcą osiągnąć swoje cele środkami wojskowymi, na polu bitwy, jak to mówią. Jednak zawsze będziemy was informować o tym, co się tam dzieje - powiedział prezydent Rosji.

Negocjacje pokojowe między Rosją i Ukrainą zostały przerwane po tym, jak armia rosyjska wycofała się z obwodu kijowskiego i w niektórych miejscowościach, np. w Buczy, natrafiono na ślady zbrodni wojennych. Niedawno wicepremier Ukrainy Olha Stefaniszyna stwierdziła, że Ukraina nie wycofała się z negocjacji, tylko powaga rosyjskich zbrodni pogorszyła sytuację.