Ceny amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) po raz pierwszy od czterech lat przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę, osiągając wartość 108 dolarów. W ślad za WTI podążyła ropa Brent, która również przebiła psychologiczną barierę, kończąc dzień z ceną 107 dolarów za baryłkę. To wzrosty, jakich nie widziano od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W ciągu zaledwie jednego dnia ceny WTI poszybowały w górę o niemal 20 procent, a Brent zyskał 16 procent. Od ubiegłego tygodnia cena WTI wzrosła aż o 58 procent, co - jak podaje CNBC - jest najszybszym wzrostem od 1983 roku. To efekt eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcia kluczowego szlaku transportowego.
Główną przyczyną gwałtownego wzrostu cen jest zamknięcie Cieśniny Ormuz - wąskiego przesmyku, przez który każdego dnia przepływa aż 20 procent światowego morskiego transportu ropy naftowej.
W wyniku działań wojennych w regionie, eksport surowca z państw Zatoki Perskiej został praktycznie wstrzymany. Dodatkowo kilka krajów, w tym Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt, ograniczyło wydobycie z powodu braku miejsca na magazynowanie ropy.
Rosnące ceny surowca natychmiast przełożyły się na wzrosty na stacjach paliw w Stanach Zjednoczonych, gdzie ceny podskoczyły średnio o 15 procent. To najszybszy wzrost od czasu rosyjskiej inwazji z 2022 roku.
W obliczu gwałtownych zmian na rynku, głos zabrał prezydent USA Donald Trump.
"Krótkoterminowe ceny ropy naftowej, które gwałtownie spadną, gdy minie groźba zniszczenia irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niska cena dla Stanów Zjednoczonych, świat, bezpieczeństwo i pokój" - napisał Trump we wpisie na Truth Social. "TYLKO GŁUPCY MYŚLĄ INACZEJ!" - dodał.
Wkrótce zobaczymy bardziej regularny ruch statków przez Cieśninę Ormuz. Obecnie jesteśmy daleko od normalnego ruchu. To trochę potrwa. Ale powtarzam, w najgorszym przypadku to kilka tygodni, a nie miesięcy - zapewnił z kolei sekretarz energii Chris Wright w wywiadzie dla CNN.