Zjednoczone Emiraty Arabskie przechwyciły trzy rakiety wystrzelone z Iranu, a czwarta spadła do morza – przekazało Ministerstwo obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W kraju ogłoszono, a później odwołano alarm przeciwlotniczy. W Fudżajrze – jak podaje Al Jazeera - doszło do pożaru po ataku drona. To pierwsze takie incydenty od czasu zawarcia rozejmu między USA a Iranem.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Rakiety zostały zestrzelone nad emirackimi wodami terytorialnymi - dodał resort.
W związku z atakiem w ZEA ogłoszono alarm przeciwlotniczy - pierwszy od czasu zawarcia rozejmu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem 8 kwietnia.
Systemy obrony powietrznej zostały aktywowane, a służby bezpieczeństwa pozostają w stanie podwyższonej gotowości. Wcześniejsze alarmy miały charakter krótkotrwały i nie wiązały się z bezpośrednim zagrożeniem.
W portowym mieście Fudżajra, będącym jednym z najważniejszych ośrodków petrochemicznych w kraju, doszło do pożaru na terenie przemysłowym. Według lokalnych władz, ogień wybuchł po ataku drona wystrzelonego z Iranu.
W wyniku zdarzenia trzy osoby pochodzące z Indii zostały ranne i trafiły do szpitala. Ich obrażenia określono jako umiarkowane.
Po tym ataku cena baryłki ropy Brent wzrosła o ponad 5 proc., osiągając ok. 115 dolarów.
Irańska telewizja państwowa zacytowała anonimowego wysokiego rangą urzędnika tego państwa, twierdzącego, że "Iran nie planował uderzeń na ZEA".
W poniedziałek zaatakowano też budynek mieszkalny w mieście Bucha w północnym Omanie - podała państwowa agencja prasowa tego państwa. Dodano, że w uderzeniu zostało lekko rannych dwóch obcokrajowców.
Zarówno Fudżajra, jak i Bucha leżą w bezpośrednim sąsiedztwie cieśniny Ormuz, wokół której koncentruje się konflikt USA z Iranem.
Ministerstwo spraw zagranicznych ZEA stanowczo potępiło ataki ze strony Iranu, określając je jako "zdradzieckie" i stanowiące poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Władze podkreśliły, że zastrzegają sobie pełne prawo do odpowiedzi na tego typu działania.
Nie tylko ZEA stała się celem Iranu. Szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) adm. Brad Cooper powiedział w poniedziałek, że Iran zaatakował amerykańskie okręty oraz statki handlowe, a w odpowiedzi siły USA zatopiły sześć łodzi szturmowych należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Jak poinformował Cooper podczas telefonicznej konferencji prasowej, Iran wystrzelił w kierunku amerykańskich okrętów i statków handlowych pociski manewrujące, lecz atak został odparty. W reakcji na działania Teheranu amerykańskie śmigłowce Apache i Seahawk zniszczyły sześć małych łodzi szturmowych.
Dziennik "Washington Post" przekazał, że dowódca sił USA na Bliskim Wschodzie nie odpowiedział na pytanie o to, czy wymiana ognia oznacza zakończenie trwającego zawieszenia broni.
Admirał powiadomił, że siły USA "przygotowały" tor wolny od irańskich min dla statków handlowych, a dwa statki przepłynęły już tą trasą w poniedziałek w ramach rozpoczętego "Projektu Wolność", mającego umożliwić tranzyt przez Ormuz. Dodał, że kolejne jednostki są w drodze.
Cooper przyznał, że Iran starał się zakłócić misję w ostatnich godzinach, wystrzeliwując drony i rakiety. Pytany o to, ile statków zostało trafionych przez irańskie siły, odmówił podania liczby, by nie ułatwiać zadania Iranowi.
Wiecie, co potrafili dotąd osiągnąć - powiedział, cytowany przez Newsmax.
ZEA stały się celem irańskich ataków rakietowych i dronowych po rozpoczęciu nalotów USA i Izraela na cele w Iranie pod koniec lutego. Od 8 kwietnia obowiązywało zawieszenie broni, które do tej pory było przestrzegane. Wcześniejsze ataki Iranu dotykały nie tylko ZEA, ale również Izrael i inne państwa regionu, uderzając zarówno w cele wojskowe, jak i cywilne, w tym infrastrukturę energetyczną.
Według danych ministerstwa obrony ZEA, do 8 kwietnia w wyniku irańskich ataków zginęło 13 osób, a 224 zostały ranne. Obrona powietrzna kraju przechwyciła setki pocisków i dronów.