Sonda Huygens po 7-letniej podróży wylądowała na największym księżycu Saturna – potwierdzili przedstawiciele Europejskiej Agencji Kosmicznej. Nigdy dotąd misja wysłana z Ziemi nie wylądowała tak daleko.

REKLAMA

Po wejściu w atmosferę Tytana sonda musiała zwolnić z niewyobrażalnych 20 tysięcy kilometrów na godzinę do tysiąca czterystu. Nagrzewała się przy tym do białości. Pancerz musiał chronić między innymi zainstalowany w środku polski czujnik temperatury.

Zaraz po przejściu przez to piekło sonda nie próżnowała - mierzyła skład chemiczny chmur i robiła zdjęcia. Huygens przesłał już zdjęcia i pomiary atmosferyczne Tytana. Ich analiza ma nam między innymi powiedzieć jak przed miliardami lat wyglądała atmosfera Ziemi, a być może również, w jaki sposób doszło do pojawienia się życia na naszej planecie.

Podejrzewamy, że warunki, które teraz panują na tym odległym Tytanie są podobne do tych warunków fizycznych i chemicznych, które panowały na Ziemi parę miliardów lat temu. Zbadanie Tytana, może nam dzisiaj coś powiedzieć o naszej przeszłości, o tym jak przebiegały procesy ewolucyjne, które doprowadziły do tego, że powstało życie - tłumaczy doktor Krzysztof Ziołkowski.

Jak to możliwe, że Huygens wylądował na powierzchni największego z księżyców Saturna? Ekipa, która projektowała spadochrony Huygensa przy pomocy atmosferycznych modeli opracowała ekstremalne warunki, jakie mogą panować na księżycu. Tak zaprojektowała spadochrony, by prawidłowo zadziałały absolutnie w każdych warunkach - zapewnia Earl Maize z ekipy misji w amerykańskiej Pasadenie.

Atmosfera Tytana jest nieprzezroczysta - przesłania powierzchnię księżyca. Patrząc z Ziemi, nawet przez największe teleskopy, astronomowie nie są w stanie jej przeniknąć.

Zobacz więcej zdjęć z misji na stronach NASA