W Czechach pojawiło się podejrzenie choroby szalonych krów. Obecność tak zwanych prionów wywołujących BSE, stwierdzono w czasie badania próbek mózgu krów w kombinacie mięsnym w Jihlavie. Zwierzę pochodziło z farmy w Duszejovie, gdzie hodowanych jest około tysiąc pięćset krów.

REKLAMA

Jeśli podejrzenie potwierdzi się, dzisiaj w czasie kolejnego badania, próbka mózgu zostanie wysłana do specjalistycznego laboratorium do Niemiec. Jeśli i stamtąd przyjdzie potwierdzenie trzeba będzie wybić całe stado w Duszejovie, zbadać mózgi wszystkich zwierząt. Kosztować by to miało 300 milionów koron. Dla Czechów byłaby to przykrość nie tylko natury gospodarczej. Gdy na wiosnę UE zaliczyła Czechy do krajów zagrożonych BSE, protestowała nawet czeska dyplomacja. Tymczasem jeden z praskich dzienników nie wyklucza, że w Czechach może być więcej zarażonych krów, tyle tylko, że nikt o tym nie wie, bowiem regularne testy prowadzone są tylko w nielicznych zakładach mięsnych. Posłuchaj relacji korespondenta Radia RMF FM Tadeusza Wojciechowskiego:

Polskie służby weterynaryjne uspokajają: nie musimy się niczego obawiać w związku z groźbą wystąpienia BSE w Czechach. Dolnośląski Wojewódzki Lekarz Weterynarii podkreśla, że choroba szalonych krów nie roznosi się tak łatwo. Henryk Bujak dodaje, że polskie zwierzęta są na bieżąco badane pod kątem BSE, a do tej pory wszystkie wyniki były negatywne. W Polsce, BSE zajmuje się jedynie Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. W ciągu kilku miesięcy mają ruszyć cztery kolejne: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

foto Lidove Noviny

00:15