Czy obowiązujący od dziś Protokół z Kioto - porozumienie zobowiązujące do obniżania emisji dwutlenku węgla, metanu i gazów przemysłowych do atmosfery, powstrzyma globalne ocieplenie?

REKLAMA

Ocieplenie jest faktem. Już dziś jest cieplej o 0,7 stopnia Celsjusza w stosunku do XVIII wieku. Właśnie to jest przyczyną susz, powodzi czy nagłych fal gorąca, które w samej Francji w 2003 roku stały się przyczyną śmierci 15 tys. osób.

A temperatura Ziemi nadal wzrasta - ostrzegają ekolodzy. Dlatego wychwalają oni wejście w życie protokołu z Kioto. Jednocześnie jednak podkreślają, że to dopiero początek starań o ochronę środowiska. Ratyfikacja i wejście w życie protokołów z Kioto to jakby skończenie edukacji w przedszkolu. Przed nami długa droga na uniwersytet, zanim rozwiążemy te problemy - mówi jeden z „zielonych”.

Wielu naukowców i ekspertów bardzo krytycznie podchodzi jednak do protokołu. Zdaniem profesora Richarda Lindsena z Massachussets Institute of Technology, nawet jeśli dane o ocieplaniu się klimatu nie są przesadzone, to świat może się do tego przygotować. Kioto to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nie będzie mieć żadnych efektów poza zahamowaniem gospodarek wielu państw. Wszyscy się zgodzą, że w kwestii klimatu nic się nie zmieni. Klimat ciągle się zmienia.

Z wyliczeń ekspertów Organizacji Narodów Zjednoczonych wynika, że nawet jeśli wszystkie państwa będą ściśle przestrzegać limitów emisji gazów, to do 2010 r. wzrost średnich temperatur zmaleje tylko o jedną dziesiątą stopnia Celsjusza.

Do tej pory dokument ratyfikowany został przez 141 państw, w tym 30 wysoko

uprzemysłowionych. Protokołu z Kioto nie popierają między innymi Stany Zjednoczone, odpowiedzialne za 36 procent światowej emisji gazów.