Kolejnych 11 osób zmarło w Chinach z powodu zakażenia wirusem SARS, zwiększając tym samym tragiczny bilans do 97 ofiar. W całym kraju potwierdzono już 2,2 tys. przypadków choroby.

REKLAMA

Od kilku dni chińskie władze starają się rzetelnie informować o rozmiarach zagrożenia, prowadzą też kampanię w mediach, wyjaśniającą, co to jest SARS i jak uniknąć zakażenia. Czasami jednak przynosi to efekt odwrotny od zamierzonego. Oto kilka przykładów z ostatniej doby.

Ponad stu uczniów z północnej prowincji Shanxi trafiło do szpitala z objawami zatrucia, bo zażyło zbyt duże dawki lekarstwa na SARS.

Władze miasta Qingdao w południowych Chinach przyrzekły wypłacić nagrodę w wysokości tysiąca juanów, czyli około 120 dolarów, osobie, która pierwsza odkryje przypadek nietypowego zapalenia płuc.

35 tys. pekińskich taksówek przez ostatnie 24 godziny miało niewiele pracy. Wszystko za sprawą komunikatu radiowego o treści: Taksówkarz, który wiózł mężczyznę w średnim wieku ubranego w płaszcz wojskowy, proszony jest o natychmiastowy kontakt z biurem transportu. W 13-milionowej stolicy Chin było tysiące pasażerów, którzy pasowali do tego opisu. Wreszcie zidentyfikowano dwóch taksówkarzy, którzy mogli wieźć osobę, u której stwierdzono SARS. Jednak dopóki cała sprawa się nie wyjaśniła niewiele osób chciało skorzystać z tego typu transportu.

Foto: Archiwum RMF

15:10