Pierwsza tura wyborów samorządowych rozpoczęła się w niedzielę we Francji. Głosowanie to jest postrzegane jako ważny barometr nastrojów społecznych przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 2027 rok. Do urn może pójść ponad 48 milionów obywateli, którzy wybiorą przedstawicieli w około 35 tysiącach gmin.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Lokale wyborcze otwarto o godzinie 8:00 rano, a głosowanie potrwa - w zależności od miejscowości - do godziny 18:00 lub 20:00. W większości, bo w ponad 90 procentach gmin, gdzie zgłoszono tylko jedną lub dwie listy wyborcze, ostateczny wynik poznamy już po pierwszej turze. Jednak w średnich i dużych miastach konieczna będzie druga tura, zaplanowana na 22 marca.
Wyborcy zdecydują o składzie rad miast i gmin na sześcioletnią kadencję. To właśnie rady wybiorą później mera oraz jego zastępców. Z wyjątkiem trzech największych miast: Paryża, Marsylii i Lyonu, liczba członków rady waha się w zależności od wielkości gminy. W sumie w wyborach startuje aż 900 tysięcy kandydatów na 50 tysiącach list.
W stolicy Francji, według sondaży, kandydat Partii Socjalistycznej Emmanuel Gregoire minimalnie wyprzedza byłą minister kultury Rachidę Dati z prawicowej partii Republikanie. Ostateczny wynik rozstrzygnie się jednak w drugiej turze, do której mogą wejść jeszcze inni kandydaci przekraczający 10-procentowy próg poparcia.
Francuzi tradycyjnie darzą samorząd lokalny dużym zaufaniem. Jak wynika z badań Centrum Badań Politycznych Science Po (CEVIPOF), aż 58 procent obywateli ufa radom lokalnym, a merowie cieszą się największym zaufaniem spośród polityków - deklaruje je 61 procent respondentów.
Frekwencja w wyborach lokalnych zwykle jest wysoka - w 2014 roku przekroczyła 62 procent. W 2020 roku, ze względu na pandemię Covid-19, spadła poniżej 45 procent. Obecne prognozy wskazują, że do urn może pójść od 65 do 71 procent uprawnionych.