Ostatnie dni przyniosły nietypowe zjawisko na polskich śnieżnych krajobrazach. Wielu z nas mogło zauważyć, że biały puch miejscami wyglądał na "brudny" i jakby się poruszał. Spokojnie - to nie efekt smogu, sadzy z kominów czy spalin ze starych diesli. To znak, że przyroda budzi się do życia nawet w środku zimy.

REKLAMA

  • W ostatnich dniach w Polsce zaobserwowano nietypowe zjawisko - miejscami śnieg wyglądał na "brudny" i sprawiał wrażenie, jakby się poruszał.
  • To naturalny proces związany z obecnością skoczogonków, nazywanych potocznie "śnieżnymi pchłami".
  • Gdy zimą temperatura wzrasta i pojawia się odwilż, skoczogonki masowo wychodzą na powierzchnię śniegu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Za ten widok odpowiadają skoczogonki, potocznie nazywane "śnieżnymi pchłami", a niezwykłe zjawisko opisuje na swoim profilu Roztoczański Park Narodowy.

Te niewielkie, ciemne stworzenia nie mają nic wspólnego z prawdziwymi pchłami - nie gryzą, nie kąsają i są całkowicie nieszkodliwe dla człowieka. Zazwyczaj żyją w ściółce i glebie, gdzie odgrywają ważną rolę w ekosystemie, rozkładając martwą materię organiczną i wzbogacając ziemię.

Zimą, gdy temperatura nieco wzrasta i pojawia się odwilż, skoczogonki masowo wychodzą na powierzchnię śniegu. Ich obecność zdradza charakterystyczny "skaczący" ruch - gdy się do nich zbliżymy, całe kolonie zaczynają energicznie podskakiwać. To właśnie od tej cechy pochodzi ich potoczna nazwa.

Nie trzeba się ich obawiać ani próbować usuwać - skoczogonki nie stanowią żadnego zagrożenia. Wręcz przeciwnie, są pożyteczne i świadczą o zdrowiu środowiska. Gdy tylko wrócą mrozy, te drobne stworzenia ponownie znikną pod powierzchnią ziemi, by przeczekać chłodniejsze dni.

Jeśli więc zobaczycie "brudny śnieg" w ruchu, możecie być spokojni - to tylko kolejny dowód na to, jak fascynująca potrafi być polska przyroda.