Stany Zjednoczone i Iran znowu grożą sobie wzajemnie. Donald Trump zapowiedział, że USA będą interweniować, jeśli Teheran użyje siły wobec protestujących. Iran odpowiada, że "awanturnictwo" prezydenta USA spowoduje, że celem dla irańskiego wojska staną się amerykańskie bazy wojskowe w regionie. W kraju trwają masowe, największe od lat protesty. Według mediów państwowych i organizacji praw człowieka od środy zginęło co najmniej sześć osób, w tym członek paramilitarnej organizacji Basidż.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Obecna fala protestów jest największa od 2022 roku, kiedy to śmierć młodej kobiety w areszcie wywołała ogólnokrajowe demonstracje, które sparaliżowały Iran na wiele tygodni. Wówczas organizacje praw człowieka informowały o setkach ofiar śmiertelnych.

Protesty, które wybuchły w tym tygodniu z powodu gwałtownie rosnącej inflacji, rozprzestrzeniły się na cały kraj. Najbardziej gwałtowne starcia z siłami bezpieczeństwa mają miejsce w zachodnich prowincjach. W południowym mieście Zahedan, gdzie mieszka większość irańskiej mniejszości Beludżów, organizacja Hengaw zajmująca się prawami człowieka poinformowała, że protestujący skandowali m.in. hasła "śmierć dyktatorowi".

Donald Trump w piątkowym wpisie w mediach społecznościowych zapowiedział gotowość do działania na rzecz irańskich demonstrantów. "Jesteśmy gotowi" - napisał prezydent USA. W czerwcu Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na irańskie obiekty nuklearne, dołączając do izraelskiej kampanii wymierzonej w program atomowy i dowództwo wojskowe Iranu.

Groźby USA wobec Iranu znajdują przedłużenie w działaniach wojskowych. W czerwcu 2025 roku Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na irańskie obiekty nuklearne, dołączając do izraelskiej kampanii wymierzonej w program atomowy i dowództwo wojskowe Iranu.

Na słowa Trumpa odpowiedział wysoki rangą irański polityk Ali Laridżani, ostrzegając, że amerykańska ingerencja w sprawy wewnętrzne Iranu może zdestabilizować cały region. "Amerykanie powinni wiedzieć, że to Trump rozpoczął tę awanturniczą politykę. Powinni pilnować swoich żołnierzy" - ostrzegł Laridżani, szef irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i doradca najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego. Iran od lat wspiera ugrupowania w Libanie, Iraku i Jemenie. Przewodniczący irańskiego parlamentu stwierdził później, że awanturnictwo Waszyngtonu, spowoduje, że amerykańskie bazy wojskowe w regionie staną się "prawowitym celem" dla irańskich sił.

Władze Iranu przyznają się do błędów

Prezydent Masud Pezeszkian, wybrany w ostatnich wyborach, przyjął pojednawczy ton i zapowiedział dialog z liderami protestów w sprawie kryzysu kosztów życia. "To my jesteśmy winni... Nie szukajcie winnych w Ameryce czy gdzie indziej. Musimy sami znaleźć rozwiązanie tych problemów" - powiedział Pezeszkian.

Rząd Iranu prowadzi obecnie program liberalizacji gospodarczej, jednak deregulacja rynku walutowego doprowadziła do gwałtownego spadku wartości riala i pogłębiła inflację, która według oficjalnych danych przekracza 36 procent.

Kilka miesięcy po zakończeniu wojny z Izraelem i USA Teheran oświadczył, że nie wzbogaca już uranu, próbując zasygnalizować Zachodowi gotowość do negocjacji, m.in. w kwestiach restrykcji nałożonych na Iran. Do oficjalnych rozmów jeszcze nie doszło.

Z drugiej strony władze kraju wysyłają też wojownicze komunikaty. W niedawno opublikowanym wywiadzie Pezeszkian stwierdził, że Iran jest w stanie "pełnowymiarowej wojny z USA, Europą i Izraelem" i zagroził, że interwencja krajów zachodnich, spowoduje ostrą reakcję Teheranu.