Prezydent USA Donald Trump reaguje na ostatnie wydarzenia w Iranie. We wpisie na swojej platformie Truth Social zapewnił, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać protestujących uczestników pokojowych manifestacji. "Amerykanie powinni wiedzieć, że to Trump rozpoczyna tę przygodę. Powinni uważać na swoich żołnierzy" - skomentował ten wpis Ali Laridżani, doradca najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego.
- Prezydent USA Donald Trump zapowiedział na Truth Social, że USA wesprą irańskich demonstrantów, jeśli władze w Teheranie użyją przemocy wobec protestujących.
- Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone są "uzbrojone i gotowe do akcji".
- Protesty w Iranie rozpoczęły się od strajku sklepikarzy z Wielkiego Bazaru w Teheranie, spowodowanego gwałtownym spadkiem wartości irańskiej waluty.
- Do protestów dołączyli studenci z co najmniej 10 stołecznych uczelni, a manifestacje rozprzestrzeniły się na mniejsze miasta.
- Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami z kraju i ze świata? Wejdź na rmf24.pl.
"Jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą im z odsieczą" - napisał Trump. "Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji" - dodał.
Na wypowiedź Donalda Trumpa zareagował Ali Laridżani, doradca najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego.
We wpisie na platformie X Laridżani oświadczył, że władze w Teheranie rozróżniają uzasadnione protesty od "elementów destrukcyjnych, które starają się wykorzystać niepokoje społeczne". Ostrzegł, że zaangażowanie się USA w wewnętrzne spory doprowadzi do erozji amerykańskich interesów - przekazała irańska agencja Tasnim.
"Amerykanie powinni wiedzieć, że to Trump rozpoczyna tę przygodę. Powinni uważać na swoich żołnierzy" - dodał Laridżani.
Od niedzieli w Iranie nasilają się protesty. Ich początkiem był strajk sklepikarzy - uważanych za znaczącą siłę polityczną, na ogół popierającą irańską teokrację - z Wielkiego Bazaru w Teheranie. Zareagowali oni na gwałtowny spadek kursu waluty. Protestować zaczęli również stołeczni studenci z co najmniej 10 uczelni. Protesty rozlały się na mniejsze ośrodki. W kilku miastach siły bezpieczeństwa użyły broni palnej - przekazał portal Iran International. Zginęło co najmniej siedem osób.
Następca tronu, syn i imiennik obalonego w 1979 r. szacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego nazwał protestujących prawdziwymi bohaterami. "Tworzycie historię - historię pisaną odwagą, solidarnością i determinacją narodu odzyskującego swój kraj" - napisał w serwisie X.
W Iranie trwa kryzys gospodarczy, nasilony od czasu, gdy na kraj zostały ponownie nałożone sankcje związane z programem nuklearnym Teheranu. Często nie ma prądu, brakuje wody. Jednocześnie Iran ponosi znaczne wydatki na finansowanie tzw. osi oporu - szeregu działających na Bliskim Wschodzie proszyickich, antyizraelskich ugrupowań zbrojnych. Wskaźnik inflacji, liczony od grudnia 2024 do grudnia 2025 r. przekroczył 50 proc., ceny żywności wzrosły o 72 proc. - przekazał portal Euronews.
W niedzielę, w którą rozpoczęły się protesty, prezydent Iranu Masud Pezeszkian przedstawił w parlamencie założenia budżetu na 2026 r. Projekt zakłada 20-procentowy wzrost płac i zwiększenie podatków o 62 proc. - informowała stacja Al-Dżazira.