W Kalifornii, nieopodal San Francisco, doszło do niewielkiego, ale wyraźnie odczuwalnego trzęsienia ziemi. Na razie nie wiadomo, na jakim uskoku wystąpił wstrząs, ale w okolicy biegnie słynny i lubiany przez Hollywood San Andreas.

REKLAMA

W czwartek przed godz. 11:00 czasu polskiego w północnej Kalifornii doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 4,9. Amerykańska Służba Geologiczna (USGS) podaje, że epicentrum znajdowało się blisko miejscowości Boulder Creek w górach Santa Cruz (nieopodal San Francisco), z kolei hipocentrum było położone na głębokości niespełna 11 km.

Początkowo wskazywano, że trzęsienie ziemi miało magnitudę 5,1, ale szybko zrewidowano ją do 4,9.

W związku z tym, że trzęsienie ziemi wystąpiło w nocy ze środy na czwartek czasu lokalnego, silne, trwające kilka sekund wstrząsy obudziły wielu mieszkańców.

Nie ma jednak informacji o poważnych szkodach. "San Francisco Chronicle" cytuje mieszkańców, którzy na lokalnych grupach pisali o potłuczonych naczyniach. Jeden Kalifornijczyk przekazał, że spadła mu książka z półki. Zwracano również uwagę na przestraszone zwierzęta.

W bazie USGS znalazło się już ponad 24,4 tys. (!) raportów dot. intensywności wstrząsów.

W okolicy biegnie słynny San Andreas

"San Francisco Chronicle" pisze, że przez góry Santa Cruz przebiegają różne uskoki i na razie nie jest jasne, które z nich wywołało wspomniane trzęsienie ziemi.

Gazeta przypomina, że trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,9 z Loma Prieta, do którego doszło w 1989 roku na słynnym i obrośniętym legendami uskoku San Andreas, miało epicentrum w pobliżu szczytu Loma Prieta w górach Santa Cruz. Zginęły wówczas 63 osoby, a ponad 3,7 tys. zostało rannych.

USGS klasyfikuje dzisiejszy wstrząs o magnitudzie 4,9 jako główne trzęsienie ziemi z sekwencji dwóch wstrząsów (do wcześniejszego - o magnitudzie 2,0 - doszło ponad trzy godziny wcześniej). W najbliższym czasie z pewnością warto obserwować północną Kalifornię, bo nie można wykluczyć kolejnych trzęsień ziemi.