Portugalię nawiedziły w czwartek dwa trzęsienia ziemi w ciągu zaledwie trzech minut. Choć były one wyraźnie odczuwalne m.in. w Lizbonie, to nie wyrządziły żadnych szkód. Wśród Portugalczyków wciąż żywa jest jednak pamięć o potężnym trzęsieniu ziemi, które zniszczyło stolicę nieco ponad 270 lat temu.
W czwartkowe popołudnie na północ od Lizbony doszło do dwóch niewielkich, ale wyraźnie odczuwalnych trzęsień ziemi - pierwsze, o magnitudzie 4,1, wystąpiło o godz. 13:13 czasu polskiego, a drugie, o magnitudzie 4,2, trzy minuty później.
Epicentrum pierwszego wstrząsu znajdowało się w pobliżu miejscowości Vila Franca de Xira, ponad 30 km od portugalskiej stolicy, a drugiego - w okolicy miejscowości Alenquer, ponad 40 km od Lizbony. Hipocentra, czyli ogniska trzęsienia pod powierzchnią ziemi, były położone na głębokości - odpowiednio - 17 i 2 km.
Trzęsienia ziemi były odczuwalne głównie w okolicach Lizbony, ale też w Sintrze, Mafrze, Loures i Torres Vedras. Wstrząsy dało się odczuć też w oddalonych od aglomeracji Lizbony dystryktach Santarem, Leiria i Coimbra. Do bazy Europejsko-Śródziemnomorskiego Centrum Sejsmologicznego (EMSC) wpłynęło w sumie ponad 440 raportów, przy czym część z nich wskazywała na naprawdę mocne wstrząsy.
Według portugalskich służb, trzęsienia ziemi nie doprowadziły do żadnych szkód, a co za tym idzie - nikt nie doznał obrażeń.
Obrona cywilna podała jednak, że w kilku zakładach produkcyjnych nakazano pracownikom pilne opuszczenie budynków w obawie o zawalenie się tych obiektów. Krótko po trzęsieniach ziemi wiele osób wyszło na ulice, obawiając się dalszych wstrząsów.
Trzęsienia ziemi mogły jednak doprowadzić do osuwisk, zwłaszcza przydrożnych skarp i klifów na zachodnim wybrzeżu Portugalii.
Portugalia znajduje się na styku dwóch dużych płyt tektonicznych: euroazjatyckiej i afrykańskiej. Granica tych płyt przebiega przez dno Oceanu Atlantyckiego, na południowy zachód od wybrzeży Portugalii. To właśnie w tym rejonie dochodzi do największej liczby wstrząsów sejsmicznych, które czasem odczuwalne są także na lądzie.
Najbardziej znane i destrukcyjne trzęsienie ziemi w Portugalii miało miejsce 1 listopada 1755 roku. Tego dnia Lizbona - tętniąca życiem stolica Portugalii - została niemal doszczętnie zniszczona przez jedno z najpotężniejszych trzęsień ziemi w historii Europy, które mogło mieć nawet magnitudę 9,0.
Około godziny 9:40 czasu lokalnego, gdy tysiące mieszkańców uczestniczyło w nabożeństwach, ziemia zaczęła się gwałtownie trząść. Wstrząsy były tak silne, że w ciągu kilku minut runęły kościoły, pałace i domy. Zapanował chaos, a ludzie w panice uciekali na otwarte przestrzenie.
Katastrofa nie zakończyła się jednak na samym trzęsieniu ziemi. Wkrótce po nim w mieście wybuchły pożary, które przez wiele dni trawiły to, co ocalało z ruin. Największym ciosem okazała się jednak potężna fala tsunami, która uderzyła w wybrzeże, porywając ludzi, zwierzęta i resztki zabudowań.
Szacuje się, że w wyniku tej katastrofy zginęło od 40 do 50 tysięcy osób. Lizbona została niemal zrównana z ziemią, a jej mieszkańcy musieli zmierzyć się nie tylko z utratą bliskich i dorobku życia, ale także z głodem i chorobami.
Współcześnie w Portugalii regularnie rejestruje się niewielkie trzęsienia ziemi, które rzadko powodują poważniejsze szkody. Najsilniejsze wstrząsy, poza historycznym trzęsieniem ziemi z 1755 roku, miały miejsce m.in. w 1969 roku (wstrząs o magnitudzie 7,9 na południowy zachód od Lizbony), jednak nie spowodowały one tak dużych zniszczeń jak katastrofa z XVIII wieku.