Przedstawiciele skrajnie prawicowego ruchu separatystycznego z kanadyjskiej prowincji Alberta odbyli potajemne spotkania z urzędnikami administracji Donalda Trumpa w Waszyngtonie. Rozmowy, które miały miejsce w cieniu pogarszających się relacji między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą, wywołały obawy o możliwą ingerencję w wewnętrzne sprawy Kanady.

REKLAMA

  • Separatyści z kanadyjskiej prowincji Alberta odbyli potajemne spotkania z urzędnikami administracji Donalda Trumpa.
  • Amerykańskie władze zaprzeczają, by udzieliły jakiegokolwiek wsparcia lub zobowiązań wobec ruchu separatystycznego.
  • Alberta to kluczowa prowincja Kanady. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz w poniższym tekście.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według źródeł "Financial Times", liderzy Alberta Prosperity Project (APP), ugrupowania dążącego do niepodległości tej kanadyjskiej prowincji, od kwietnia ubiegłego roku trzykrotnie spotkali się w Waszyngtonie z przedstawicielami Departamentu Stanu.

Separatyści zabiegają o kolejne rozmowy, podczas których chcą poprosić stronę amerykańską o kredyt w wysokości 500 mld dolarów, który miałby być wsparciem dla prowincji w przypadku, gdyby referendum niepodległościowe - które jeszcze nie zostało ogłoszone - zakończyło się sukcesem.

Stany Zjednoczone są niezwykle entuzjastycznie nastawione do wolnej i niepodległej Alberty - powiedział w rozmowie z "FT" Jeff Rath, prawnik APP. Dodał, że osobiście ma "znacznie silniejsze relacje" z administracją Donalda Trumpa niż premier Kanady Mark Carney.

Rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu potwierdził, że spotkania z przedstawicielami "społeczeństwa obywatelskiego" są rutynowe, ale podczas nich nie padły żadne zobowiązania. W podobnym tonie wypowiedział się anonimowy przedstawiciel Białego Domu.

Osoba z otoczenia sekretarza skarbu Scotta Bessenta zapewnia, że nikt z Departamentu Skarbu nie był świadomy żadnej propozycji dotyczącej kredytu i nie zamierza angażować się w tę sprawę. Rozmówca "FT" dodał również, że żaden wyższy rangą urzędnik Departamentu Skarbu nie otrzymał prośby o spotkanie z separatystami z Alberty.

Eksperci podkreślają, że mimo rozmów, USA raczej nie udzielą realnego wsparcia separatystom. Kontakty te jednak podkreślają narastające napięcia między Waszyngtonem a rządem federalnym w Ottawie.

Alberta - prowincja bogata w ropę naftową

W Albercie znajdują się jedne z największych złóż ropy naftowej na świecie. Prowincja jest głównym centrum wydobycia "czarnego złota" w Kanadzie, a jej gospodarka w dużej mierze opiera się na przemyśle naftowym i gazowym. Najbardziej znane są tzw. piaski roponośne (ang. oil sands) w rejonie Athabasca, Peace River i Cold Lake.

Według danych rządowych, Alberta odpowiada za ponad 80 proc. całkowitej produkcji ropy naftowej w Kanadzie, a jej wydobycie ma kluczowe znaczenie zarówno dla gospodarki lokalnej, jak i całego kraju. Co ciekawe, Alberta jest też największym źródłem zagranicznej ropy naftowej na rynku amerykańskim.

Ruch niepodległościowy w Albercie istnieje od dziesięcioleci, jednak nigdy nie zdobył szerokiego poparcia społecznego. Najnowsze sondaże wskazują, że około 30 proc. mieszkańców prowincji poparłoby secesję, ale podobne nastroje panują także w Quebecu, gdzie referenda niepodległościowe zakończyły się porażką.

Separatyści z Alberta Prosperity Project starają się zebrać 177 tys. podpisów pod petycją o referendum, jednak nie ujawniają, ile już udało im się zgromadzić. Równocześnie kampania Alberta Forever Canada, sprzeciwiająca się secesji, zebrała do grudnia ubiegłego roku ponad 438 tys. podpisów.

Oskarżenia o zagraniczną ingerencję

Gil McGowan, przewodniczący Federacji Pracy Alberty, ostrzega przed zagraniczną ingerencją w sprawy prowincji, wskazując na kampanie w mediach społecznościowych i aktywność zwolenników Donalda Trumpa.

Premier Alberty Danielle Smith, która obniżyła próg dla przeprowadzenia referendum, sprzeciwia się niepodległości. Jej rzecznik prasowy zapewnia, cytowany przez "FT", że "zdecydowana większość mieszkańców Alberty nie jest zainteresowana opuszczeniem Kanady".