W dniu 75. rocznicy powstania NATO, Sojusz Północnoatlantycki stoi przed szeregiem wyzwań, które kształtują jego obecną pozycję i przyszłość. Od strategii obronnej w obliczu rosyjskiego zagrożenia po wybór nowego sekretarza generalnego – jak organizacja przystosowuje się do zmieniającego się świata? "Siłę sojuszu trzeba mierzyć relatywnie do zagrożeń" - mówił na antenie Radia RMF24 Wojciech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, który był gościem Piotra Salaka

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

75. rocznica powstania NATO. Jakie wyzwania stoją przed Sojuszem?

NATO silniejsze niż kiedykolwiek?

Sojusz Północnoatlantycki rozpoczął swoją działalność w 1949 roku jako związek 12 państw, z czasem rozrósł się do 32 członków. Ta ekspansja nie tylko zwiększyła jego terytorialny zasięg, ale również wpłynęła na siłę i zdolności obronne.

Mamy do czynienia z nową strategią, która jasno wskazuje, że największym zagrożeniem militarnym dla NATO jest Rosja. Rosja jest o wiele słabsza niż Związek Radziecki i cały Układ Warszawski w czasie zimnej wojny, więc można by powiedzieć, że relatywnie Sojusz jest silniejszy - stwierdził ekspert.

USA a przyszłość sojuszu

Przyszłość NATO ściśle powiązana jest z polityką poszczególnych państw. Ostatnio najwięcej w tym kontekście mówi się o możliwym powrocie do władzy w USA powrotu Donalda Trumpa, który wielokrotnie krytykował Sojusz w jego obecnej formie. Gość Piotra Salaka zauważa, że Rosja nie jest jedynym zagrożeniem dla Sojuszu. Różnice interesów, które już w przeszłości generowały napięcia, dzisiaj przybierają nowe formy.

Mamy do czynienia z inną sytuacją niż w czasie zimnej wojny, kiedy i tak pojawiały się w NATO różne napięcia. Nawet jeśli zarówno Stany Zjednoczone, jak i większość europejskich sojuszników uznawała Związek Sowiecki za główne zagrożenie i można argumentować, że ta percepcja zagrożeń była o wiele bardziej spójna w czasie zimnej wojny, to nie zmienia faktu, że były bardzo głębokie różnice dotyczące tego, jak sobie z tym zagrożeniem radzić - tłumaczył Lorenz.

Stany Zjednoczone odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa europejskim państwom członkowskim. Jednak zmieniające się priorytety Waszyngtonu, ze szczególnym uwzględnieniem rosnącego zagrożenia ze strony Chin, stawiają pytania o przyszłą rolę USA w NATO. Czy Ameryka nadal będzie wspierać europejskich sojuszników w takim samym stopniu?

Stany Zjednoczone postrzegają Chiny jako główne wyzwanie i zagrożenie w długiej perspektywie, oczywiście chiński potencjał jest wielokrotnie większy od rosyjskiego. Z tym wiążą się te największe wyzwania. Jak to poukładać, żeby z jednej strony NATO pełniło dalej swoją funkcję i żeby w interesie Stanów Zjednoczonych było wspieranie europejskich sojuszników, żeby odpowiadało na to zagrożenie militarne ze strony Rosji - mówił ekspert. Zaznaczył, że traktat jasno definiuje obszar kolektywnej obrony do terytorium Europy i północnego Atlantyku Ameryki Północnej.

Na poziomie nowej strategii, która została przyjęta w 2022 roku w Madrycie, wszystko jest tak poukładane, żeby rzeczywiście pokazywać, że dalej koncentrujemy się na głównych zagrożeniach. Jednocześnie staramy się wzmacniać bezpieczeństwo w wymiarze globalnym, bez wysyłania sił NATO na Morze Południowochińskie, ale poprzez rozwijanie współpracy z państwami podobnie myślącymi z Indo-Pacyfiku - wyjaśniał specjalista. Jak dodaje, nie wiadomo czy to wystarczy na przekonanie izolacjonistycznych polityków w USA, że zachowanie siły NATO jest w ich interesie.

Pora na sekretarza generalnego z Europy Wschodniej

Czy NATO jest gotowe na sekretarza generalnego z Europy Wschodniej? Zdaniem Wojciecha Lorenza nadszedł najwyższy czas, aby liderem Sojuszu został przedstawiciel tzw. nowych państw członkowskich, kończąc tym samym dominację reprezentantów ze "starej Europy".

Państwa tego regionu coraz aktywniej o to zabiegają. To w tej chwili widać, kiedy mamy dwóch najpoważniejszych kandydatów, czyli prezydenta Rumunii Iohannisa oraz premiera Holandii Ruttego, że pojawia się pewnego rodzaju zniecierpliwienie, rozżalenie w Europie Środkowo-Wschodniej - powiedział ekspert.

25 lat od rozszerzenia Sojuszu nadszedł najwyższy czas, żeby polityk z tego regionu, a nie ciągle z państw tzw. starej Europy, a zwłaszcza z państw skandynawskich, bo ostatnio jakaś nadprodukcja sekretarzy generalnych z tego regionu występuje, żeby wreszcie polityk z tzw. nowszych państw członkowskich objął to stanowisko - dodał specjalista.

Krajom Europy Wschodniej, z ich specyficznym doświadczeniem historycznym i położeniem geograficznym, przypisuje się szczególną wrażliwość na kwestie bezpieczeństwa i obronności, zwłaszcza w kontekście relacji z Rosją. Czy stanowi to pewnego rodzaju przeszkodę na drodze do zmiany sekretarza generalnego?

Tradycyjnie pojawiają się obawy i argumenty z tych większych państw, że to będzie polityk, który za bardzo pociągnie sojusz w stronę polityki obrony i odstraszania przede wszystkim Rosji. W mniejszym stopniu uwzględniając interesy bezpieczeństwa państw, które są zorientowane na Południe. To jest chyba jeden z tych głównych argumentów, który utrudnia przeforsowanie kandydatury polityka z naszego regionu - stwierdził Lorenz.

Czy NATO dokonało zwrotu?

W obliczu rosnącego zagrożenia ze Wschodu, pytanie o gotowość NATO do stawienia czoła potencjalnym atakom ze strony Rosji, staje się coraz bardziej palące. Czy kierunek strategii obronnej Sojuszu już się zmienił?

Takie zwroty nie zachodzą szybko, to był proces dosyć długi i trudny politycznie. Zachodził on od czasu aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, ale już pełnoskalowa rosyjska agresja w 2022 roku wyraźnie pokazała wszystkim, którzy uważali, że Rosja nie stanowi realnego zagrożenia militarnego i można metodami politycznymi próbować wpłynąć na jej okiełznanie, już wyzbyli się wątpliwości - mówił ekspert. Zaznaczył, że zagrożenie ze strony Rosji jest obecnie dużo lepiej rozumiane.

To widać w nowej strategii i podejmowane są w oparciu o nią kolejne decyzje, takie jak przyjęcie nowych planów obronnych w zeszłym roku na szczycie w Wilnie i cała masa innych decyzji, rozciągnięta w czasie. Będzie to wymagało zbudowania odpowiedniego potencjału, więc ten proces zachodzi - stwierdził Wojciech Lorenz. Jak dodał, wszystko musi być poparte inwestycjami nie tylko w sprzęt i uzbrojenie, ale także w zdolności do wspierania Ukrainy w długiej perspektywie.

Opracowanie: Milena Brosz