Iran stoi w obliczu kolejnej fali protestów, które od końca grudnia ogarnęły już ponad sto miast w całym kraju. W sobotę najwyższy przywódca duchowy i polityczny, ajatollah Ali Chamenei, zapowiedział zdecydowane działania wobec osób odpowiedzialnych za zamieszki, podkreślając, że dialog z nimi nie przynosi efektów.
- Ajatollah Ali Chamenei zapowiedział twarde działania wobec sprawców zamieszek podczas trwających w Iranie protestów przeciwko drożyźnie.
- Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu o inspirowanie protestów oskarżył zagraniczne mocarstwa.
- W nocnych starciach zginęły kolejne dwie osoby, a liczba ofiar demonstracji wzrosła do co najmniej 10.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Rozmawiamy z protestującymi, urzędnicy muszą z nimi rozmawiać - powiedział w sobotę najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu, ajatollah Ali Chamenei. Ale rozmowy ze sprawcami zamieszek nie przynoszą żadnych korzyści. Muszą zostać postawieni do pionu - dodał w wystąpieniu w Teheranie, transmitowanym przez irańską telewizję państwową.
Skomentował w ten sposób demonstracje przeciw drożyźnie, które trwają w Iranie od końca grudnia i w których życie straciło dotąd co najmniej 10 osób. W nocy z piątku na sobotę zginęły kolejne dwie osoby - jeden mężczyzna w Kom na północy kraju i drugi w Harsinie, na zachodzie Iranu. Należał on do paramilitarnej organizacji ochotniczej Basidż, wspierającej rząd.
W piątek prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że jeśli Teheran "brutalnie zabije pokojowych demonstrantów", Stany Zjednoczone "przyjdą im na ratunek". Ali Chamenei ponownie przekonywał w sobotę, nie przedstawiając dowodów na swoje słowa, że to zagraniczne mocarstwa, takie jak Izrael i Stany Zjednoczone, inspirują protesty w Iranie.
Od 28 grudnia w Iranie utrzymują się protesty wywołane problemami gospodarczymi kraju. Demonstracje zaczęły się od strajku właścicieli sklepów, w których boleśnie uderzyło załamanie się kursu lokalnej waluty, riala.
Z relacji mediów wynika, że siły bezpieczeństwa używały broni palnej wobec demonstrantów w różnych miastach. Na początku tygodnia prezydent Masud Pezeszkian zapowiedział dialog z liderami protestów i przyznał, że przyczyną kryzysu są zaniedbania władz.
Demonstracje dotarły już do ponad 100 miejsc w 22 z 31 irańskich prowincji. Są uważane za największy przejaw niezadowolenia społeczeństwa od 2022 roku, kiedy śmierć 22-letniej Mahsy Amini w areszcie wywołała demonstracje w całym kraju.