Wydawałoby się, że po ponad 20 latach obecności Polski, Czech, Węgier i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej w strukturach NATO, infrastruktura wojskowa i logistyczna Sojuszu będzie gotowa na każde wyzwanie. Tymczasem rzeczywistość rysuje się w znacznie mniej optymistycznych barwach. Wschodnia flanka NATO, mimo licznych deklaracji i planów, wciąż czeka na rozbudowę kluczowych elementów zaplecza logistycznego, które w przypadku konfliktu mogą zadecydować o losach całego regionu.

REKLAMA

  • Generał Kai Rohrschneider z NATO podkreśla, że Sojusz potrzebuje pilnej rozbudowy sieci rurociągów paliwowych.
  • Obecna infrastruktura paliwowa NATO kończy się w zachodnich Niemczech.
  • Rozbudowa infrastruktury to dopiero początek: potrzeba także inwestycji w drogi, kolej i lotniska, aby przyspieszyć przerzut wojsk i sprzętu na wschód.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Rurociągi kończą się w Niemczech

Generał Kai Rohrschneider, szef Połączonego Dowództwa Wsparcia NATO (JSEC), w rozmowie z agencją Reutera podkreślił, że Sojusz pilnie potrzebuje rozbudowy sieci rurociągów paliwowych, które umożliwiłyby szybkie i bezpieczne dostarczanie paliwa do państw wschodniej flanki - w tym Polski, krajów bałtyckich, Finlandii i Rumunii.

Dziś, sieć rurociągów NATO, zbudowana jeszcze w czasach zimnej wojny, kończy się w zachodniej części Niemiec. To właśnie tam, w bazie Ramstein czy na lotnisku we Frankfurcie, kończy się infrastruktura, która miała być gwarantem bezpieczeństwa Europy Zachodniej.

Tymczasem Polska i jej sąsiedzi, którzy dołączyli do NATO w 1999 roku lub później, wciąż nie mogą liczyć na równie sprawne zaplecze logistyczne. Bez nowoczesnych rurociągów, magazynów i dróg, szybkie przerzucenie wojsk i zaopatrzenia na wschód pozostaje w sferze planów i projektów.

Słaba strona Sojuszu

Wojskowi nie mają wątpliwości - żadna operacja obronna nie powiedzie się bez sprawnej logistyki. Nowoczesny czołg podczas intensywnych działań bojowych zużywa nawet 2000 litrów paliwa dziennie. Batalion takich maszyn to dziesiątki tysięcy litrów, a cała brygada - setki tysięcy. Do tego dochodzi amunicja, części zamienne, ewakuacja rannych i uszkodzonego sprzętu. Każda godzina opóźnienia w dostawach może oznaczać katastrofę na froncie.

Transport paliwa cysternami czy koleją w warunkach wojny to rozwiązanie ryzykowne, narażone na ataki dywersyjne, sabotaż czy ostrzał z powietrza. W dobie dronów rozpoznawczych i uderzeniowych, każda luka w zabezpieczeniu logistycznym może zostać bezlitośnie wykorzystana przez przeciwnika.

Nowe inwestycje - kropla w morzu potrzeb

W październiku 2025 roku podpisano umowę na budowę rurociągu paliwowego z Niemiec do bazy PERN pod Bydgoszczą. To pierwszy krok w ramach sojuszniczej sieci CEPS (Central Europe Pipeline System), który ma wzmocnić możliwości zaopatrzenia polskich i sojuszniczych wojsk. Nowy odcinek o długości 300 km ma powstać po uzyskaniu zgód Rady Północnoatlantyckiej i państw członkowskich.

Generał Dariusz Mendrala, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, podkreśla, że rozbudowa infrastruktury paliwowej pozwoli zwiększyć możliwości magazynowania i rotacji paliw oraz skrócić czas przyjmowania dużych ilości produktów ropopochodnych. Jednak nawet ta inwestycja to zaledwie początek długiej drogi do pełnej gotowości logistycznej.

Podobnie wygląda sytuacja z infrastrukturą drogową, kolejową i lotniskami. Każda nowa inwestycja to krok w stronę zwiększenia tempa przerzutu wojsk i sprzętu, ale skala potrzeb jest ogromna.

Równolegle trwają prace nad zwiększeniem obecności wojsk USA w Polsce w ramach umowy EDCA (ang. Enhanced Defense Cooperation Agreement, pol. Umowa o wzmocnionej współpracy obronnej). Dzięki niej powstają magazyny, składy amunicji, miejsca zakwaterowania żołnierzy. Część tych obiektów będzie współużytkowana przez polską armię.

JSEC - dowództwo na trudne czasy

W odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, w 2014 roku powstało Połączone Dowództwo Wsparcia NATO (JSEC) z siedzibą w Ulm. Jego zadaniem jest poprawa gotowości i sprawności państw członkowskich do działań obronnych, zwłaszcza na wschodniej flance.

W razie konfliktu, zgodnie z planami, do zagrożonych krajów miałyby być przerzucane siły sojusznicze - najpierw lekkie, potem ciężkie jednostki pancerne i zmechanizowane. Bez odpowiedniego zaplecza logistycznego, taki przerzut może jednak okazać się niemożliwy do zrealizowania w wymaganym tempie.

Realizacja wszystkich niezbędnych inwestycji potrwa jeszcze co najmniej kilka lat. Tymczasem zagrożenie ze strony Rosji nie maleje, a sytuacja geopolityczna w regionie pozostaje napięta. Bez sprawnej logistyki, nawet najnowocześniejsze czołgi i samoloty mogą okazać się bezużyteczne.