Premier Viktor Orban działał niezgodnie z prawem, wykorzystując wizerunek dziecka w portalach społecznościowych podczas kampanii wyborczej - orzekł węgierski Sąd Najwyższy.
- Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sąd uznał, że Orban oraz Gabor Szucs, kandydat Fideszu na posła, naruszyli zasadę wyborczą dotyczącą równych szans. Według orzeczenia wykorzystanie dziecka daje większą widoczność i popularność. Sprawa dotyczy nagrania z wiecu w Kaposvarze, gdzie premier wniósł na scenę małe dziecko. Moment ten, szeroko rozpowszechniony w internecie, został również udostępniony przez kandydata do parlamentu Gabora Szucsa. Zgodnie z pozwem, dziecko stało się centralnym punktem nagrania, czyniąc z niego narzędzie kampanii.
Sąd podkreślił, że problem nie dotyczy samej obecności dzieci na wydarzeniach politycznych, ponieważ rodziny mają prawo uczestniczyć w takich zgromadzeniach, a dzieci mogą pojawiać się incydentalnie na nagraniach z udziałem tłumu. Jednak wykorzystanie dziecka jako głównego elementu w materiałach promocyjnych mających na celu zwiększenie popularności polityków, przekracza granice prawa - zaznaczono.
Tygodnik "HVG" zauważył, że orzeczenie doprecyzowało również, że ograniczenia dotyczące wykorzystywania dzieci w kampaniach politycznych obowiązują nie tylko w szkołach i przedszkolach, ale we wszystkich innych miejscach, a taka interpretacja poszerza dotychczasowe rozumienie ochrony dzieci w kontekście wyborów.
Sędziowie zwrócili uwagę na dodatkowe zagrożenia związane z takimi praktykami, jak możliwość rozprzestrzeniania podobnych treści w sposób niekontrolowany lub ich popularyzację np. w postaci memów.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu. Premier Viktor Orban walczy o głosy różnymi sposobami - również elementami antyunijnymi i antyukraińskimi.
Na ulicach Budapesztu, na przystankach autobusowych i stacjach metra można zobaczyć setki antyukraińskich i antyunijnych plakatów. Najczęściej pojawia się plakat przedstawiający uśmiechniętą twarz prezydenta Ukrainy z ostrzeżeniem: "Nie pozwólmy, aby to Zełenski śmiał się ostatni". Banner reklamuje tzw. konsultacje narodowe, w ramach których rząd pyta obywateli o stosunek do pomocy udzielanej Ukrainie przez Unię Europejską, regularnie apelując przy tym o głosowanie przeciwko wspieraniu sąsiada.
Opozycyjny burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony powiedział agencji Associated Press, że przekaz i polityka Orbana to "zdrada nie tylko Ukrainy, również węgierskiego interesu narodowego". Mam nadzieję, że przejdzie to do historii jako nieudana polityka, ale historia zapamięta również, że byli tacy, którzy stanęli w obronie tego, co słuszne – ocenił.