Premier Węgier Viktor Orban zarzucił Ukrainie finansowanie węgierskiej opozycji oraz próbę wpłynięcia na wynik zbliżających się wyborów parlamentarnych. Według Orbana, Kijów dąży do zmiany rządu w Budapeszcie na proukraiński. Opozycja stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom.

REKLAMA

  • Viktor Orban twierdzi, że Ukraina finansuje węgierską opozycję i chce zmiany rządu w Budapeszcie.
  • Premier Węgier ostrzega, że zwycięstwo opozycyjnej partii TISZA może oznaczać wsparcie militarne i finansowe dla Ukrainy oraz poparcie jej członkostwa w UE.
  • Opozycja zapewnia, że nie zamierza wysyłać broni ani żołnierzy na Ukrainę.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Premier Viktor Orban w wywiadzie telewizyjnym oskarżył władze Ukrainy o aktywne działania na rzecz zmiany rządu na Węgrzech. Według niego Kijów nie tylko wysuwa polityczne żądania wobec Budapesztu, ale także wspiera finansowo opozycyjną partię TISZA przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi.

Orban podkreślił, że Ukraina "nie oszczędza pieniędzy ani energii", aby doprowadzić do powstania proukraińskiego rządu w Budapeszcie. Jego zdaniem, taki rząd mógłby wysłać na Ukrainę broń, pieniądze, a nawet żołnierzy oraz poprzeć członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej. Polityk ocenił, że miałoby to poważne konsekwencje dla węgierskiej gospodarki.

Stanowisko opozycji

Opozycyjna partia TISZA stanowczo zaprzecza oskarżeniom premiera. Anita Orban, odpowiedzialna w ugrupowaniu za politykę międzynarodową, zapewniła, że partia popiera integralność i suwerenność Ukrainy, ale nie zamierza przyspieszać jej członkostwa w UE. Węgry pod naszymi rządami nie wyślą też broni ani żołnierzy na Ukrainę - zadeklarowała w styczniu.

Wybory coraz bliżej

Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. Według najnowszych sondaży partia TISZA ma od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad rządzącym Fideszem. Kampania wyborcza nabiera tempa, a oskarżenia o zagraniczną ingerencję mogą wpłynąć na decyzje wyborców.