Były prezydent USA Barack Obama zareagował na ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych. "Strzelanina w Minnesocie, w której agenci federalni zabili Aleksa Prettiego, powinna być dzwonkiem alarmowym dla wszystkich Amerykanów" - oświadczył w niedzielę.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
We wspólnym oświadczeniu Barack i Michelle Obama podkreślili, że zabicie Prettiego to "druzgocąca tragedia".
Według nich to wydarzenie "powinno być dzwonkiem alarmowym dla każdego Amerykanina, niezależnie od przynależności partyjnej, (ostrzegającym przed tym), że wiele podstawowych wartości naszego narodu coraz częściej jest atakowanych".
Tragedia w Minneapolis to "punkt zwrotny" dla kraju - ocenił z kolei tego dnia gubernator Minnesoty Tim Walz.
Jeśli nie możemy wszyscy zgodzić się co do tego, że oczernianie amerykańskiego obywatela i szkalowanie wszystkiego, za czym stał, i proszenie nas o to, byśmy nie wierzyli w to, co widzieliśmy..., to nie wiem, co jeszcze mogę wam powiedzieć - oświadczył Walz podczas konferencji prasowej.
Po czyjej stronie chcecie być? - pytał retorycznie na briefingu.
Po stronie wszechmocnego rządu federalnego, który może zabijać, ranić, grozić i porywać swoich obywateli z ulic, czy po stronie pielęgniarza ze szpitala, który zmarł, będąc świadkiem działań takiego rządu - mówił, odnosząc się do zabicia w sobotę przez agentów 37-letniego pielęgniarza.
Jak z kolei zauważyła agencja AP, również w niedzielę odbyła się konferencja prasowa przedstawicieli władz federalnych, na której popłynął całkiem odmienny komunikat dotyczący działań służb migracyjnych.
Dowódca straży granicznej Border Patrol Greg Bovino zrzucił winę za to zdarzenie na Prettiego. Kiedy ktoś decyduje się przybyć na miejsce operacji organów ścigania, przeszkadzać, utrudniać, opóźniać działania funkcjonariusza albo jego atakować i ma przy sobie broń, by to robić... To jest wybór, którego ta osoba dokonała - powiedział.
Walz napisał tego dnia w serwisie X, że Minnesota "wierzy w prawo i porządek". "Wierzymy w pokój. I wierzymy, że Trump musi wycofać 3 tys. swoich niewyszkolonych agentów z Minnesoty, zanim zabiją kolejnego Amerykanina na ulicy" - zaapelował.
Z kolei rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, odpowiadając na ten wpis, zarzuciła Walzowi, że ten "nie wierzy w prawo i porządek" i oskarżyła go o podżeganie "lewicowych agitatorów do śledzenia i nagrywania agentów federalnych podczas zgodnych z prawem operacji".
Republikańska senator Lisa Murkowski z Alaski wyraziła z kolei przekonanie, że zabicie przez agentów federalnych Prettiego powinno "wzbudzić poważne wątpliwości w administracji, jeśli chodzi o to, czy szkolenia w zakresie egzekwowania prawa imigracyjnego są wystarczające oraz w sprawie instrukcji wydawanych funkcjonariuszom podczas wykonywania ich mi.