Federalna Służba Bezpieczeństwa udaremniła atak terrorystyczny w Kraju Stawropolskim - informują rosyjskie media. W ręce śledczych w Piatigorsku wpadła obywatelka Niemiec, która miała w plecaku bombę domowej roboty.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"Udaremniono atak terrorystyczny planowany przez reżim kijowski na obiekt organów ścigania Kraju Stawropolskiego z udziałem obywatelki Niemiec urodzonej w 1969 roku" - pisze w poniedziałkowym komunikacie biuro prasowe Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).
Ładunek wybuchowy znajdował się w plecaku 57-letniej Niemki. "Po jej zatrzymaniu i przeszukaniu torby przez saperów ustalono, że domowej roboty ładunek wybuchowy (IED) został wykonany z materiału wybuchowego o sile 1,5 kg trotylu; wyposażono go w elementy rażące" - pisze FSB.
Rosyjskie media podają, że bombę domowej roboty miał zdalnie zdetonować "urodzony w 1998 roku obywatel jednej z republik Azji Centralnej, zwolennik radykalnej ideologii". Niemka miała zginąć na miejscu, zostać zamachowcem-samobójcą.
FSB zrzuca winę na Ukrainę. "Działania koordynowali funkcjonariusze ukraińskich służb specjalnych, podając się za członków jednej z zakazanych w Rosji międzynarodowych organizacji terrorystycznych. Obywatelka Niemiec została wciągnięta w działalność przestępczą" - czytamy w komunikacie.
Według FSB, zamach planowano przeprowadzić w godzinach porannych, aby spowodować jak największą liczbę ofiar wśród funkcjonariuszy.
Zatrzymani mieli złożyć zeznania, wyjaśniając, że "środki rażenia zostały wydobyte ze skrytek przygotowanych przez ukraińskie służby specjalne".
Nie da się niezależnie potwierdzić doniesień FSB. Zrzucanie winy za organizację ataku terrorystycznego na Ukrainę może być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.