Rząd Niemiec wyznaczył milion euro nagrody za informacje o sprawcach pożaru mostu kablowego w Berlinie. Pozbawił on prądu około 45 tys. gospodarstw domowych.

REKLAMA

  • Trzy tygodnie po pożarze mostu kablowego w Berlinie niemiecki rząd wyznaczył milion euro nagrody za informacje o sprawcach.
  • Pożar spowodował kilkudniowy brak prądu dla ok. 45 tys. gospodarstw domowych - to największa taka awaria w Berlinie od II wojny światowej.
  • Kto stoi za całą akcją? Kto się przyznał?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Cytowana przez agencję dpa berlińska senator ds. wewnętrznych Iris Spranger podkreśliła, że jest to "wyjątkowa sytuacja" zarówno ze względu na wysokość nagrody, jak i wagę samej sprawy. Mówimy tu o terroryzmie - zaznaczyła.

Burmistrz Berlina Kai Wegner ocenił wyznaczenie nagrody w wysokości miliona euro jako "jednoznaczny sygnał, że państwo prawa traktuje z najwyższą powagą schwytanie sprawców podejrzewanych o lewicowy terroryzm".

3 stycznia nad ranem w Berlinie na skutek pożaru kabli doszło do awarii, która pozbawiła dostępu do prądu ok. 45 tys. gospodarstw domowych. Dostawy elektryczności przywrócono wszystkim poszkodowanym po kilku dniach. Była to najdłuższa masowa przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od końca II wojny światowej.

Do podpalenia kabli przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe (Grupa Wulkan), która w dokumencie przekazanym władzom uznała za swoje cele "wyłączenie prądu rządzącym" oraz atak na "przemysł paliw kopalnych". Grupa już w przeszłości dokonywała ataków sabotażowych na infrastrukturę krytyczną w Niemczech. Ścigana jest przez prokuraturę federalną m.in. pod zarzutami terroryzmu.