Podczas międzynarodowych manewrów morskich NATO u wybrzeży Portugalii, siły ukraińskie zademonstrowały skuteczność swoich dronów morskich, "zatapiając" w symulacji co najmniej jedną aliancką fregatę. Ćwiczenia pokazały, jak poważnym wyzwaniem dla sojuszniczych flot mogą być nowoczesne, bezzałogowe systemy bojowe.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Opisując manewry "REPMUS/Dynamic Messenger 2025" u wybrzeży Portugalii, niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" informuje, że w ćwiczeniach wzięły udział dwie drużyny - "czerwoni" i "niebiescy". Ten pierwszy zespół, odgrywający rolę "wroga", składał się z jednostek ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i innych krajów, przy czym dowództwo sprawowali Ukraińcy.
Ukraiński wojskowy bezpośrednio zaangażowany w manewry przekazał "FAZ", że w pięciu scenariuszach ćwiczono zarówno ochronę portów i konwojów, jak i ataki na alianckie okręty wojenne. Zgodnie z zasadami ćwiczeń, "wrogie" jednostki nie były faktycznie atakowane - do "zwycięstwa" wystarczyło pierwszemu namierzyć przeciwnika.
Niemiecki dziennik informuje, że we wszystkich scenariuszach "czerwoni", dowodzeni przez Ukraińców, odnieśli zwycięstwo nad "niebieskimi" jednostkami morskimi NATO.
Kluczową rolę odegrały ukraińskie drony morskie Magura V7 - niewielkie, szybkie jednostki bezzałogowe, zdolne do taranowania lub atakowania okrętów przeciwnika za pomocą zamontowanej broni. Jak podkreśla źródło cytowane przez "FAZ", "czerwoni" byli w stanie przeprowadzić skuteczne ataki, zanim zostali wykryci przez alianckie okręty.
Podczas jednego z symulowanych ataków na konwój, "czerwoni" zdołali "zatopić" aliancką fregatę, zanim załoga zorientowała się w zagrożeniu. "Pięć minut później 'niebiescy' pytali na wspólnym czacie, nieświadomi sytuacji: 'Zamierzacie nas zaatakować, czy nie?'" - pisze niemiecki dziennik, cytując Ukraińca biorącego udział w ćwiczeniach.
Problem nie polegał na tym, że nie mogli nas powstrzymać - oni nawet nie widzieli naszej broni - podsumowuje ukraiński rozmówca "FAZ".
Po raz pierwszy w historii ćwiczeń NATO to ukraińska marynarka wojenna prowadziła i koordynowała działania "przeciwnika". Rzecznik NATO określił to jako "historyczny kamień milowy, potwierdzający rosnącą rolę Ukrainy w ćwiczeniach Sojuszu".
Podkreślono, że doświadczenia z frontu, jakie wniosła Ukraina, pozwoliły na realistyczne odwzorowanie współczesnych zagrożeń i przyczyniły się do rozwoju nowych taktyk NATO.
NATO już wcześniej miało okazję zdobyć podobną lekcję, choć na lądzie - podczas zeszłorocznych ćwiczeń w Estonii około dziesięciu ukraińskich specjalistów od dronów było w stanie unieszkodliwić dwa bataliony NATO. "FAZ" pisze, że w Brukseli byli wówczas zszokowani tym, jak słabo wojska sojusznicze są przygotowane na wojnę dronową.