Melania Trump, żona prezydenta USA, wezwała Amerykanów do jedności na tle wydarzeń w Minnesocie, gdzie w sobotę agenci federalni zastrzelili na ulicy Alexa Prettiego, a kilkanaście dni wcześniej Renee Nicole Good. Pierwsza dama zaapelowała o pokojowy udział w protestach. Media podkreślają, że Melania Trump rzadko komentuje bieżące wydarzenia w kraju.
- Melania Trump zaapelowała o jedność i pokojowe protesty w związku z wydarzeniami w Minnesocie.
- Administracja Trumpa wysłała do Minneapolis 3 tysiące funkcjonariuszy ICE. W styczniu agenci rządowi zabili w tym mieście dwie osoby.
- Dlaczego Trump obrał sobie za cel Minnesotę? Dowiesz się z tego artykułu.
- Więcej aktualnych informacji ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Melania Trump swój apel wygłosiła we wtorek w telewizji Fox News. Wystąpiła w związku z zaplanowaną na 29 stycznia premierą filmu dokumentalnego pod tytułem "Melania", który przedstawia 20 dni poprzedzających inaugurację prezydentury Trumpa z perspektywy jego małżonki.
Musimy się zjednoczyć. Apeluję o jedność. Wiem, że mój mąż, prezydent, przeprowadził wczoraj wspaniałą rozmowę z gubernatorem (Minnesoty) i burmistrzem (Minneapolis). Pracują razem nad tym, by zapanował pokój, by nie było rozruchów - powiedziała Melania Trump.
Jestem przeciwko przemocy, więc proszę, jeśli bierzecie udział w proteście, protestujcie w sposób pokojowy. Musimy się zjednoczyć w tych czasach - zaapelowała żona prezydenta USA.
CNN zauważa, że Melania Trump rzadko komentuje bieżące wydarzenia w kraju.
Donald Trump poinformował we wtorek, że Tom Homan, czyli pełnomocnik ds. polityki imigracyjnej, nazywany "carem od granicy", jest już w Minnesocie, gdzie w planach miał spotkania się z gubernatorem Timem Walzem i burmistrzem Minneapolis Jacobem Freyem.
Biuro gubernatora Minnesoty w oświadczeniu przekazało, że Walz już spotkał się z Homanem. Rozmowa miała odbyć się w mieście St. Paul. Jak napisało biuro, obaj zgodzili się co do "potrzeby dalszego dialogu".
W sobotę w strzelaninie w Minneapolis, największym mieście stanu Minnesota, zginął 37-letni pielęgniarz Alex Pretti. Według wyjaśnień Border Patrol, został on zastrzelony, aby zapobiec zabiciu przez niego innych funkcjonariuszy, choć na nagraniach z przebiegu zdarzenia nie widać, by Pretti zamierzał do kogokolwiek strzelać.
7 stycznia zastrzelona została w Minneapolis również 37-letnia Renee Nicole Good, która jak twierdzili funkcjonariusze Służby ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE), próbowała ich rozjechać swoim samochodem, choć i w tym wypadku dowody na to są nieprzekonujące.
W mieście trwają demonstracje przeciwko ICE. Administracja Trumpa wysłała do Minneapolis 3 tysiące funkcjonariuszy, co jest liczbą pięciokrotnie większą niż liczy miejscowa policja.
Administracja Trumpa obrała sobie za cel Minneapolis, ponieważ jest to jedno z głównych tzw. miast sanktuariów, czyli tych, których władze przymykają oczy na obecność nielegalnych imigrantów i nie chcą współpracować ze służbami próbującymi ich deportować. W Minnesocie znajduje się największe w USA skupisko imigrantów z Somalii i obywateli USA pochodzenia somalijskiego, a w grudniu zeszłego roku Trump powiedział, że nie chce ich w USA, ponieważ niczego nie wnoszą, a ich kraj "śmierdzi".