Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro zadeklarował gotowość do rozmów z władzami Stanów Zjednoczonych. W wywiadzie dla wenezuelskiej telewizji VTV podkreślił, że Caracas jest otwarte na dialog dotyczący walki z przemytem narkotyków, sprzedaży ropy naftowej oraz szeroko pojętej współpracy gospodarczej.
- Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro zadeklarował gotowość do rozmów z USA na temat walki z narkobiznesem, sprzedaży ropy i współpracy gospodarczej.
- Deklaracje padły w kontekście napięć między Caracas a Waszyngtonem oraz działań amerykańskiej marynarki przeciwko przemytnikom narkotyków w rejonie Karaibów.
- Według CNN CIA przeprowadziła niedawno pierwszy atak na terytorium Wenezueli, niszcząc dok wykorzystywany przez gang narkotykowy, jednak operacja miała głównie wymiar symboliczny.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Jeżeli oni (rząd USA) chce poważnie przedyskutować kwestię walki z narkobiznesem, jesteśmy gotowi. Jeżeli chcą wenezuelskiej ropy, Wenezuela jest gotowa na inwestycje amerykańskie, jak to się dzieje w przypadku Chevronu. Kiedy chcą, gdzie chcą i jak chcą - powiedział Maduro.
Prezydent dodał, że jego kraj jest również gotów do rozmów na temat szerszych porozumień gospodarczych.
Deklaracje padły w kontekście narastającego kryzysu w relacjach Caracas z Waszyngtonem oraz rosnącej presji ze strony USA. Amerykańska marynarka wojenna rozmieściła znaczne siły w rejonie Karaibów i prowadzi działania przeciwko łodziom podejrzewanym o przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
W wywiadzie Maduro nie potwierdził ani nie zaprzeczył, czy doszło już do bezpośredniej ingerencji sił amerykańskich na terytorium Wenezueli.
W ubiegłym tygodniu za pomocą drona zniszczony został dok, gdzie wenezuelski gang Tren de Aragua miał przechowywać narkotyki. Stacja CNN poinformowała, że za operacją stało CIA.
Źródła telewizji podały, że w chwili ataku z użyciem drona na miejscu nikogo nie było i nikt nie odniósł obrażeń.
Według jednego ze źródeł, na które powołuje się stacja, choć obiekt został zniszczony, to atak był głównie symboliczny. Był to jeden z wielu portów, skąd narkotyki opuszczają Wenezuelę.
Operacja nie została zauważona nawet wewnątrz kraju, choć był to pierwszy znany atak USA na terenie Wenezueli.