"Wiemy, że polscy koledzy próbują przekonać zachodnich uczestników (Światowego Forum Holokaustu) - będą tam USA i niektórzy liderzy europejscy - aby w swoich wystąpieniach przedstawili polski punkt widzenia odnoszący się do stanowiska Rosji wobec II wojny światowej" - oświadczył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow w czasie dorocznej konferencji prasowej w Moskwie, podsumowującej działalność MSZ w minionym roku. Ocenił, że "próby oczernienia naszego kraju z punktu widzenia rezultatów i przyczyn II wojny i próby wykorzystania tego kłamstwa po to, by dziś osłabić pozycję Rosji na arenie międzynarodowej, będą trwać dalej". Równocześnie jednak zapowiedział: "Będziemy nadal czynić wszystko, co jest konieczne, w celu przeciwdziałania fałszowaniu historii".

REKLAMA

Ławrow odniósł się w wystąpieniu do zaplanowanego na 23 stycznia Światowego Forum Holokaustu, organizowanego w Jerozolimie w ramach obchodów 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

W czasie wydarzenia głos zabrać mają prezydenci: Rosji Władimir Putin, Niemiec Frank-Walter Steinmeier i Francji Emmanuel Macron oraz przedstawiciele Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Możliwości wystąpienia odmówiono natomiast przedstawicielowi Polski, w związku z czym prezydent Andrzej Duda zdecydował, że nie weźmie udziału w Forum.

"W przyszłym tygodniu w Jerozolimie będzie wydarzenie międzynarodowe z udziałem m.in. prezydenta Putina, upamiętniające ofiary Holokaustu. Wiemy dokładnie, że nasi polscy koledzy - choć prezydent Duda powiedział, że nie pojedzie na to wydarzenie, nie wiem czemu (...) - wiemy, że polscy koledzy próbują przekonać zachodnich uczestników - będą tam USA i niektórzy liderzy europejscy - aby oni w swoich wystąpieniach przedstawili polski punkt widzenia odnoszący się do stanowiska Rosji wobec II wojny światowej" - stwierdził w czasie konferencji prasowej w Moskwie Siergiej Ławrow.

Ocenił, że są to "metody zupełnie nieprzyzwoite, biorąc pod uwagę wydarzenie".

Szef rosyjskiego MSZ odniósł się także do wrześniowej rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. II wojny światowej.

PE ocenił w niej, że wybuch II wojny światowej był bezpośrednim skutkiem paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku i jego tajnego protokołu dodatkowego, na mocy którego dwa dążące do podboju świata totalitarne reżimy - III Rzesza i ZSRR - podzieliły Europę na dwie strefy wpływów.

"Reżimy nazistowski i komunistyczny dokonały masowych mordów, ludobójstwa i deportacji oraz doprowadziły do utraty życia i wolności w XX wieku na skalę niespotykaną w historii ludzkości" - podkreślili również eurodeputowani w rezolucji.

Komentując tę rezolucję, Siergiej Ławrow ostrzegł: "Próby oczernienia naszego kraju z punktu widzenia rezultatów i przyczyn II wojny i próby wykorzystania tego kłamstwa po to, by dziś osłabić pozycję Rosji na arenie międzynarodowej, będą trwać dalej".

Ocenił również, że "Parlament Europejski jest oczywiście organizacją międzynarodową, ale nie jest uniwersalny", i że w PE "wiele rzeczy dzieje się z inicjatywy mniejszości" - jak dodał, jest to "dość agresywna mniejszość", w której "pierwsze skrzypce grają kraje nadbałtyckie i inne".

Ławrow wspomniał również o grudniowym wystąpieniu Władimira Putina w Petersburgu, w którym rosyjski prezydent także krytykował rezolucję europarlamentu. Jak stwierdził szef MSZ Rosji: Putin przedstawił w tym wystąpieniu "konkretne fakty", w odpowiedzi na które "nastąpiła reakcja na zasadzie: na złodzieju czapka gore".

Przypomniał również, że rosyjski prezydent mówił o przygotowaniu artykułu, który będzie "oparty wyłącznie na faktach, na nowych danych, które były znalezione w archiwach rosyjskich".

Ławrow podkreślił, że resort obrony Rosji opublikował w piątek "dane archiwalne o tym, jak i kto wyzwalał Warszawę", i zaznaczył, że dokumenty "po raz pierwszy ujrzały światło dzienne".

Według rosyjskiego MON, odtajnione dokumenty dotyczą m.in. wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy 17 stycznia 1945 roku. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu resortu napisano: "Dokumenty te świadczą o tym, że oddziały Armii Krajowej unicestwiły Ukraińców i Żydów w mieście (...)".

Jak skomentował na konferencji w Moskwie Ławrow: "Byłoby ważne dowiedzieć się, co powie strona polska po tym, jak je przestudiuje".

Równocześnie szef rosyjskiej dyplomacji zapewnił, że Rosja jest "zawsze otwarta do dialogu na podstawie dokumentów archiwalnych".

Zauważył, że Rosja i Polska miały kiedyś "całą strukturę mechanizmów dwustronnych", wśród których była także grupa historyków, "którzy zajmowali się bardzo nieprostymi kwestiami przeszłości". Grupa ta - dodał - przygotowała podręcznik, w którym przedstawiono wspólne artykuły, a przy tematach, w których zdania były rozbieżne, przygotowano osobne artykuły. "Uważam, że ta praca powinna zostać wznowiona, nie powinna stać się zakładniczką prób uczynienia z historii propagandy" - stwierdził Ławrow.

Trudno jednak jasno określić, do jakiej grupy odnosił się szef rosyjskiego MSZ. Przed kilkoma laty działała polsko-rosyjska Grupa ds. Trudnych, która jednak nie przygotowała wspólnego podręcznika. Pomoce dla nauczycieli historii przygotowała natomiast później inna grupa historyków z Polski i Rosji.

Szef rosyjskiej dyplomacji przypomniał również, że Rosja obchodzić będzie 9 maja 75. rocznicę zwycięstwa w II wojnie światowej.

"Będziemy nadal czynić wszystko, co jest konieczne, w celu przeciwdziałania fałszowaniu historii i zachowania dobrego imienia żołnierzy zwycięzców, (w celu) niedopuszczenia do rewizji uznanych przez społeczność międzynarodową rezultatów pokonania nazizmu" - zapowiedział.

Ławrow stwierdził również, że wraz z Rosją "wiele odpowiedzialnych państw świata występuje w obronie pamięci historycznej", i zapowiedział, że Rosja czeka na partnerów zagranicznych na obchodach rocznicowych w Moskwie 9 maja.