Węgrzy dokonali wyboru, szanujemy to - przyznaje rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech, w których zdecydowane zwycięstwo odniosła opozycyjna TISZA Petera Magyara. Szef służby prasowej rosyjskiego prezydenta ma nadzieję na kontynuację "pragmatycznych relacji" między Moskwą a Budapesztem.
- Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech.
- Podkreślił, że Rosja szanuje wybór Węgrów i liczy na kontynuację pragmatycznych relacji z nowym rządem Petera Magyara.
- Szef służby prasowej rosyjskiego był też pytany o związek między wynikami wyborów a wojną w Ukrainie.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Po przeliczeniu 99 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, Narodowe Biuro Wyborcze przyznaje Peterowi Magyarowi i jego partii TISZA 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie; wynik ten daje dotychczas opozycyjnemu ugrupowaniu większość konstytucyjną.
Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbana otrzymała 55 mandatów. Do parlamentu wejdzie też skrajna prawica, Mi Hazank, która może liczyć na sześć miejsc w węgierskim parlamencie.
Naród węgierski dokonał swojego wyboru i Rosja go szanuje - przyznaje w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, cytowany przez portal RBK. Oczekujemy kontynuacji pragmatycznych relacji z nowym węgierskim kierownictwem - dodaje, pytany przez dziennikarzy, czy Moskwa spodziewa się, że TISZA odblokuje 90 miliardów euro pożyczki dla Ukrainy.
Prawdopodobnie będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać na rozwój sytuacji, gdy nowe węgierskie władze podejmą dalsze kroki. Zależy nam na budowaniu dobrych relacji z Węgrami, tak jak z innymi krajami europejskimi - przekonuje.
Szef służby prasowej rosyjskiego prezydenta zwraca też uwagę na rurociąg Przyjaźń i jego znaczenie zarówno dla Węgier, jak i innych krajów Starego Kontynentu. Rosja jest i pozostanie jednym z najbardziej niezawodnych dostawców energii na świecie. W tym względzie rola Rosji jest nie do przecenienia - podkreśla.
Rzecznik Kremla nie widzi żadnego związku między wynikami wyborów parlamentarnych na Węgrzech a wojną w Ukrainie. Nie sądzę, żeby to miało cokolwiek wspólnego z przyszłością konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. To prawdopodobnie różne procesy. Dlatego nie widzę tu żadnego związku - mówi.
Węgry pod rządami Viktora Orbana utrzymywały bliskie kontakty z Rosją. Budapeszt traktował Moskwę jako kluczowego i niezastąpionego dostawcę surowców. Węgierski rząd nie tylko utrzymał, ale i zacieśnił współpracę z Gazpromem, podpisując długoterminowe kontrakty na dostawy gazu. Najważniejszym wspólnym projektem jest rozbudowa elektrowni jądrowej Paks II, finansowana w dużej mierze z rosyjskiego kredytu i realizowana przez koncern Rosatom.
To nie wszystko - Węgry często zajmowały stanowisko odrębne od reszty UE i NATO, wykorzystując mechanizm weta (lub groźbę jego użycia) w kwestiach takich jak sankcje wobec Rosji czy pomoc finansowa i militarna dla Ukrainy. Choć z perspektywy Budapesztu była to polityka asertywności, mająca na celu wymuszenie ustępstw w innych obszarach (np. odblokowanie funduszy unijnych), to sojusznicy i krytycy węgierskiego rządu zwracali uwagę na działania osłabiające jedność Zachodu.
Węgry jako jedyne państwo członkowskie UE utrzymywały regularne kontakty na szczeblu ministerialnym i przywódczym z Kremlem. Orban promował wizję Węgier jako "pomostu" między Rosją a Zachodem. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Budapeszt przyjął narrację pokojową, odmawiając przesyłania broni przez swoje terytorium i wzywając do natychmiastowych negocjacji, co w praktyce często pokrywa się z postulatami dyplomatycznymi Moskwy.