Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało do obywateli Polski o natychmiastowe opuszczenie Iranu. Amerykańska interwencja w Iranie może nastąpić w ciągu najbliższych 24 godzin - ostrzegła w środę wieczorem agencja Reutera, powołując się na zachodnich urzędników.
- MSZ apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu.
- Amerykańska interwencja w Iranie może nastąpić w ciągu najbliższych 24 godzin, a USA wycofują część personelu z Bliskiego Wschodu.
- Iran grozi zdecydowaną odpowiedzią na ewentualny atak, a reżim zapowiada uderzenia w amerykańskie bazy w regionie.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało w środę wieczorem o "natychmiastowe opuszczenie Iranu". MSZ odradza wszelkie podróże do tego państwa. "Sytuacja wewnętrzna w Iranie jest niestabilna" - czytamy we wpisie MSZ na platformie X.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podre do tego pastwa. Sytuacja wewntrzna w Iranie jest niestabilnaOdyseusz to podstawowy kana kontaktu placwek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych.... pic.twitter.com/uupL7kTNN6
MSZ_RPJanuary 14, 2026
Resort przypomina obywatelom Polski, by rejestrowali się w systemie Odyseusz. "To podstawowy kanał kontaktu placówek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych. Zarejestruj się w systemie Odyseusz (https://odyseusz.msz.gov.pl) - to realnie zwiększa bezpieczeństwo i ułatwia szybkie przekazanie ważnych informacji" - czytamy we wpisie MSZ.
MSZ zaapelowało także o odłożenie w czasie podróży do i przez Zatokę Perską oraz na Bliski Wschód.
W środę wieczorem agencja Reutera napisała, że amerykańska interwencja w Iranie może nastąpić w ciągu najbliższych 24 godzin.
"Wszystko wskazuje na to, że atak USA jest bliski, ale tak właśnie działa amerykański rząd, podtrzymuje stan napięcia. Nieprzewidywalność jest częścią tej strategii" - powiedział Reutersowi wojskowy jednego z państw Zachodu.
Izraelski urzędnik uzupełnił, że wydaje się, iż prezydent USA Donald Trump już zdecydował o interwencji, chociaż jej czas i zakres pozostają niejasne.
Trump groził w ostatnich dniach Iranowi interwencją w związku z brutalnie dławionymi antyrządowymi protestami w tym kraju i zapowiadanymi przez irańskie władze wyrokami śmierci dla demonstrantów.
Dowódca irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) gen. Mohammad Pakpour ogłosił w środę, że jego formacja jest "w najwyższej gotowości do zdecydowanej odpowiedzi na błędną ocenę sytuacji przez wroga".
Rząd w Teheranie zwrócił się w środę do innych krajów Bliskiego Wschodu z apelem o podjęcie działań, które "powstrzymają Stany Zjednoczone przed atakiem na Iran". Irański reżim ostrzegł też, że w wypadku amerykańskiego ataku uderzy w bazy USA w regionie.
W środę Reuters poinformował, że USA wycofują część swojego personelu wojskowego z kluczowych baz na Bliskim Wschodzie, w tym z bazy lotniczej w Al Udeid w Katarze - największej amerykańskiej placówki w regionie.
Później pojawiły się doniesienia, że z katarskiej bazy odwołano także część stacjonujących tam sił brytyjskich.
Ze względu na wprowadzoną przez władzę w Teheranie blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje dotyczące bieżących wydarzeń w Iranie.
Wielka Brytania zamknęła tymczasowo swoją ambasadę w Teheranie - podał w środę wieczorem portal Politico.
Według różnych szacunków mediów i organizacji pozarządowych podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa zabiły od kilkuset do nawet 20 tys. osób.
Demonstracje wybuchły 28 grudnia w reakcji na pogłębiający się kryzys gospodarczy i przekształciły w ogólnokrajowy bunt przeciwko teokratycznemu reżimowi.
Według wielu ekspertów skala represji i brutalność reżimu wydają się przewyższać poprzednie fale antyrządowych wystąpień w Iranie.
Na razie nic nie wskazuje jednak, by reżimowi groził upadek, a siły bezpieczeństwa wydają się wciąż kontrolować sytuację - zaznaczył Reuters, powołując się na ocenę zachodnich urzędników.