Sześć osób znalezionych martwych, płonąca chata, motywy buddyjskie i sprzeczne relacje – to nie scenariusz serialu kryminalnego. Śledczy od tygodni próbują wyjaśnić, co wydarzyło się w górach w Bułgarii. Policja nie wyklucza żadnej wersji wydarzeń, a media porównują szczegóły tej mrocznej sprawy do zagadek rodem z serialu "Miasteczko Twin Peaks".

REKLAMA

  • W górach w Bułgarii w ciągu tygodnia znaleziono sześć ciał w dwóch różnych miejscach.
  • Ofiary były powiązane z organizacją ekologiczną i praktykowały buddyzm tybetański.
  • Sprawa budzi ogromne poruszenie i porównywana jest do serialu "Miasteczko Twin Peaks".
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na stronę główną RMF24.pl

W ciągu zaledwie tygodnia w zachodniej Bułgarii odnaleziono ciała sześciu osób. Tragiczny finał rozegrał się w dwóch aktach: najpierw przy górskiej chacie niedaleko Przełęczy Petrochańskiej, później w kamperze w rejonie szczytu Okolchitsa.

Jak poinformował szef bułgarskiej policji Zahari Vaskov, to sprawa bez precedensu.

Dwie tragedie, jeden wątek

Pierwszy dramat rozegrał się w górskiej chacie, będącej bazą organizacji pozarządowej Narodowa Agencja Kontroli Obszarów Chronionych. Organizacja zajmowała się ochroną przyrody, a jej członkowie - niekiedy nazywani "leśnymi strażnikami" - patrolowali tereny przy granicy z Serbią i wspierali lokalną policję graniczną.

Chata stanęła w płomieniach, a śledczy odnaleźli tam ciała trzech osób z ranami postrzałowymi głowy. Niedługo później, w niedzielę, policja odkryła kolejne trzy ciała w kamperze zaparkowanym w okolicach szczytu Okolchitsa. Wśród ofiar był także 15-letni chłopiec - syn przyjaciela jednego z członków organizacji.

Monitoring, buddyzm i "psychiczna niestabilność"

Od początku śledztwa pojawiały się liczne niejasności. Policja upubliczniła nagranie z monitoringu, na którym w dniu zabójstw widoczni są wszyscy zmarli, żegnający się przed górską chatą. Trzech z nich zostało później zarejestrowanych podczas podpalania budynku.

W pobliżu ciał, znalezionych w chacie, znaleziono cztery łuski, dwa pistolety oraz karabin. Eksperci ustalili, że strzały oddano z bardzo bliskiej odległości.

W przypadku osób odnalezionych w kamperze dwóch zmarłych miało obrażenia głowy, a sekcja zwłok trzeciego wciąż trwała w chwili publikacji tego artykułu.

Kolejny zaskakujący trop to zainteresowania ofiar buddyzmem tybetańskim. Jak podaje policja, w chacie znaleziono buddyjskie książki i banery. Jeden z krewnych członka grupy miał powiedzieć śledczym o "wyjątkowej niestabilności psychicznej" wśród osób zamieszkujących chatę.

Śledczy oficjalnie przyznają, że sprawa jest wyjątkowo skomplikowana. Niejasności i brak jednoznacznych dowodów sprawiają, że każda wersja wydarzeń wydaje się prawdopodobna.

Z powodu licznych niewiadomych sprawa budzi ogromne emocje w Bułgarii. Media i internauci porównują ją do kultowego serialu z lat 90. "Miasteczko Twin Peaks", w którym zbrodnia i tajemnica towarzyszyły sobie na każdym kroku.

Policja stara się studzić emocje, zapewniając, że śledztwo prowadzone jest z największą starannością. Jednak nawet funkcjonariusze nie ukrywają, że takiej sprawy w Bułgarii jeszcze nie było.