Ponad 5,5 tysiąca mieszkańców północnego wybrzeża wyspy Oʻahu na Hawajach musiało opuścić swoje domy po gwałtownych ulewach i powodzi, które zagroziły przerwaniem ponad 120-letniej tamy Wahiawa. Niestety, prognozy przewidują kolejne opady.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Błotniste wody zalały ulice, porwały pojazdy i uszkodziły domy na północnym wybrzeżu wyspy Oʻahu, zmuszając mieszkańców do natychmiastowej ewakuacji z terenów poniżej zapory Wahiawa. Konstrukcja została uznana za bezpośrednio zagrożoną przerwaniem. Syreny alarmowe uruchomiono w rejonie znanym z popularnych plaż dla surferów.

Według rzecznika lokalnych władz z powietrza i z wody prowadzono akcje poszukiwawcze. Było to utrudniane między innymi przez loty prywatnych dronów.

"Zniszczenia są katastrofalne"

Nie ma wątpliwości, że dotychczasowe zniszczenia są katastrofalne - stwierdził burmistrz Honolulu Rick Blangiardi. Zaznaczył, że uszkodzonych jest co najmniej kilkadziesiąt domów. Nieruchomości, które ucierpiały, może być jednak znacznie więcej. Pełna ocena sytuacji nie jest jeszcze możliwa. Gwardia Narodowa ewakuowała około 70 osób z obozu młodzieżowego całkowicie odciętego przez wodę.

Na wyspie Maui wydano ostrzeżenia dla części dzielnic Lahainy, gdzie poziom wody w zbiornikach retencyjnych zbliżył się do stanu alarmowego. Według służb większość Hawajów objęta była alertem powodziowym, a lokalnie notowano rozległe i zagrażające życiu powodzie błyskawiczne.

W ciągu jednej doby na Oʻahu spadło miejscami do 40 cm deszczu. Zjawisko to jest związane z układami niskiego ciśnienia typu Kona, których częstotliwość i intensywność - jak wskazują eksperci - rośnie wraz ze zmianami klimatu.

Fala upałów w USA

O anomaliach pogodowych w południowo-zachodniej części USA najlepiej świadczy fala niezwykle wysokich, jak na tę porę roku, temperatury. W czterech miejscach w Arizonie i Kalifornii termometry pokazały ponad 44°C, ustanawiając w USA nowy rekord dla marca - podała AP.