Choć media w głównej mierze skupiają się na wojnie na Bliskim Wschodzie, warto zwrócić uwagę również na to, co dzieje się na Cyprze. Po atakach dronów na brytyjską bazę lotniczą Akrotiri na Cyprze, obronę wyspy wzmocniła Grecja, wysyłając tam myśliwce wielozadaniowe F-16. Na podobny krok zdecydowała się też Turcja, która rości sobie prawo do północnej części terytorium.

REKLAMA

  • Grecja i Turcja zwiększają obecność militarną na Cyprze, wysyłając na wyspę myśliwce wielozadaniowe F-16.
  • Istnieją obawy, że Cypr może stać się punktem zapalnym napięć militarnych.
  • Od wielu lat Cypr jest podzielony na dwie części, a prawa do wyspy roszczą sobie Grecja i Turcja. O genezie sporu piszemy w poniższym artykule.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Na wstępie warto przypomnieć tło obecnych wydarzeń. Wieczorem 1 marca, czyli dzień po rozpoczęciu przez Izrael i Stany Zjednoczone nalotów na cele w Iranie, dron-kamikadze zaatakował bazę brytyjskich sił powietrznych w Akrotiri na Cyprze, uszkadzając jeden z hangarów.

Prezydent Cypru Nikos Christodulidis oświadczył wówczas, że "bezzałogowy statek powietrzny typu Shahed zaatakował instalacje wojskowe brytyjskiej bazy w Akrotiri, powodując niewielkie szkody materialne". Z ustaleń wynika, że bezzałogowiec został wystrzelony z Libanu, gdzie szerokie wpływy ma proirański Hezbollah.

To nie był jednak koniec - rzecznik cypryjskiego rządu informował, że następnego dnia Brytyjczycy przechwycili kolejne dwa drony lecące w kierunku Cypru. Później, 4 marca, portal Greek City Times przekazał, że międzynarodowe lotnisko w Larnace zostało tymczasowo zamknięte po tym, jak wykryto podejrzany obiekt w pobliżu przestrzeni powietrznej wyspy.

Grecja i Turcja zwiększają obecność militarną na Cyprze

Po ataku irańskiego drona na bazę Królewskich Sił Powietrznych w Akrotiri na Cyprze, Francja, Włochy, Hiszpania i Holandia podjęły wspólną decyzję o wysłaniu okrętów wojennych w rejon wyspy, by wzmocnić jej ochronę.

W ubiegłym tygodniu na lotnisku w Pafos, znajdującym się w greckiej części Cypru, wylądowały cztery greckie myśliwce wielozadaniowe F-16. Ateny przekonują, że celem takich działań jest wsparcie Cypru i ochrona stabilności regionu w czasie trwającego kryzysu.

Teraz na "drugi koniec" wyspy swoje samoloty bojowe i systemy obrony powietrznej wysłała Turcja. Ministerstwo obrony w Ankarze informuje, że uzbrojenie dotarło na Cypr w poniedziałek.

"W świetle ostatnich wydarzeń w naszym regionie, a także w ramach stopniowego planu wzmacniania bezpieczeństwa Tureckiej Republiki Cypru Północnego, sześć myśliwców wielozadaniowych F-16 i systemy obrony powietrznej zostały dziś rozmieszczone na terenie Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Dodatkowe działania będą nadal podejmowane, jeśli po ocenie sytuacji okaże się to konieczne" - podkreśla w komunikacie resort obrony.

KKTCye Konulandrlan F-16lar ve Hava Savunma Sistemleri Hakknda AklamaStatement Regarding F-16s and Air Defence Systems Deployed to the TRNC#MillSavunmaBakanl pic.twitter.com/ahMqqaGjQQ

tcsavunmaMarch 9, 2026

Dlaczego to istotne?

Zdaniem niektórych analityków, obecność samolotów bojowych z obu krajów na Cyprze budzi obawy, że wyspa może stać się punktem zapalnym napięć militarnych. Turcja i Grecja, będące członkami NATO, od dawna toczą spór o przestrzeń powietrzną, granice morskie i eksploatację złóż surowców energetycznych we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Spór Grecji i Turcji o Cypr to jeden z najdłużej trwających konfliktów w regionie Morza Śródziemnego, którego korzenie sięgają XIX wieku. Cypr przez wieki był pod panowaniem różnych mocarstw, m.in. Imperium Osmańskiego, a od 1878 roku - Wielkiej Brytanii. W 1960 roku wyspa uzyskała niepodległość, a nowo powstałe państwo miało gwarantów: Wielką Brytanię, Grecję i Turcję. Ludność Cypru była podzielona etnicznie: większość stanowili Grecy, mniejszość - Turcy.

W 1974 roku doszło do zamachu stanu inspirowanego przez greckich nacjonalistów, którzy chcieli przyłączenia wyspy do Grecji. W odpowiedzi Turcja przeprowadziła interwencję wojskową, zajmując północną część wyspy. Od tego czasu Cypr jest podzielony na dwie części:

  • Republika Cypryjska (uznawana międzynarodowo, zamieszkana głównie przez Greków),
  • Turecka Republika Cypru Północnego (uznawana tylko przez Turcję).

Sporu nie udało się rozwiązać do dziś, a wiele prób mediacji ze strony Organizacji Narodów Zjednoczonych zakończyło się niepowodzeniem. Zielona linia, będąca faktyczną linią podziału Cypru, ma obecnie postać strefy zdemilitaryzowanej - pozostaje pod zarządem ONZ i jest strzeżona przez żołnierzy sił UNFICYP (United Nations Peacekeeping Force in Cyprus).

Choć obie strony deklarują, że wzmacniają swoją obecność wojskową na wyspie, chcąc w ten sposób chronić ludność, zwiększenie liczby samolotów bojowych zwiększa również ryzyko pomyłki i przypadkowego zestrzelenia obcej maszyny w przypadku kolejnej próby zneutralizowania nadlatujących dronów.