Śledztwo w sprawie niedzielnego wypadku kolejowego na południu Hiszpanii, w którym zginęło 40 osób, a ponad 100 zostało rannych, koncentruje się na usterce torów - poinformował dziennik "El Mundo", powołując się na źródło zbliżone do śledczych. Przyczyną wypadku mogło być wadliwe łączenie elementów torów, co doprowadziło do przerwania linii kolejowej w wyniku ruchu pociągów i warunków atmosferycznych - precyzuje dziennik.
- Śledztwo w sprawie katastrofy kolejowej w Hiszpanii trwa. Nie wiadomo jeszcze, czy przerwanie torów było przyczyną czy skutkiem wypadku.
- Państwowy przewoźnik wyklucza błąd ludzki i nadmierną prędkość jako przyczyny.
- Pracownicy i związki zawodowe wcześniej sygnalizowali problemy techniczne na tej trasie.
- Więcej aktualnych informacji ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Minister transportu Oscar Puente powiedział w poniedziałek, że śledztwo prowadzone przez Hiszpańską Komisję ds. Badania Wypadków Kolejowych (CIAF) i policję musi ustalić, czy przerwanie odcinka torów to przyczyna katastrofy, czy też jej skutek. Jak dodał w wywiadzie dla kanału telewizyjnego La 2, śledczy nadal "zbierają dane, a teza (o przerwaniu torów jako przyczynie tragedii - przyp. red.) jest tylko jedną z wielu spekulacji".
Wcześniej Puente określił wypadek w Adamuz jako "dziwny", ponieważ doszło do niego na prostym odcinku, który został odnowiony kilka miesięcy temu. Ponadto pociąg Iryo, największego prywatnego przewoźnika w kraju, został wyprodukowany zaledwie cztery lata temu, a jego ostatni przegląd przed katastrofą przeprowadzono w madryckich warsztatach Hitachi Rail w miniony czwartek, 15 stycznia.
Prezes Iryo Carlos Bertomeu również określił wypadek jako nietypowy.
Z kolei państwowy przewoźnik Renfe wykluczył w poniedziałek błąd ludzki i nadmierną prędkość jako przyczynę katastrofy. To wypadek w dziwnych okolicznościach - przyznał szef Renfe Alvaro Fernandez Heredia w wywiadzie radiowym. Jak ocenił, jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o przyczynach katastrofy.
Heredia dodał, że między pierwszym wykolejeniem a zderzeniem z drugim pociągiem minęło 20 sekund, co było zbyt krótkim czasem, aby uruchomić automatyczny system hamowania.
Według "El Mundo", przyczyną wypadku mogło być wadliwe łączenie elementów torów, co doprowadziło do przerwania linii kolejowej w wyniku ruchu pociągów i warunków atmosferycznych. Gazeta powołuje się na źródło zbliżone do śledczych.
Nuestras labores de investigacin, apoyo y seguridad tras el accidente ferroviario de #Adamuz no cesan, el trabajo conjunto con compaeros de emergencias est siendo fundamental. pic.twitter.com/kDRwdiR8sK
guardiacivilJanuary 19, 2026
Jak poinformował portal 20minutos.es, związek zawodowy maszynistów Semaf już w sierpniu ostrzegał Adif, państwowego zarządcę infrastruktury kolejowej, m.in. o problemach z siecią trakcyjną na odcinku w Adamuz. W odpowiedzi Adif odrzucił jednak pomysł ograniczenia prędkości pociągów na linii Madryt-Sewilla.
Adif co najmniej osiem razy w ostatnich miesiącach ostrzegał o problemach technicznych w Adamuz, w tym z sygnalizacją, siecią trakcyjną i infrastrukturą, a problemy te były nawet tematem obrad w Senacie - poinformował dziennik "El Pais".
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił w poniedziałek trzydniową żałobę narodową. Jak zapewnił, prawdziwe przyczyny wypadku zostaną ustalone. Szef rządu obiecał "całkowitą przejrzystość" śledztwa.
Do wypadku doszło w niedzielę w miejscowości Adamuz, w odległości około 200 km na północ od Malagi.
Dwoma pociągami podróżowało około 500 osób. Ostatnie wagony pociągu Iryo, jadącego z Malagi do Madrytu, wypadły z szyn na sąsiedni tor, po którym jechał inny pociąg relacji Madryt-Huelva, należący do przewoźnika Renfe. Wskutek zderzenia drugi skład również się wykoleił.
Niedzielna katastrofa to drugie największe tego typu zdarzenie w Hiszpanii w XXI wieku. W wypadku na kolei w Galicji, do którego doszło w 2013 r., zginęło 80 osób.
Według aktualnych danych nie ma informacji o tym, aby w niedzielnej katastrofie kolejowej w Hiszpanii ucierpiał jakiś Polak - przekazał w poniedziałek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Nasze służby konsularne pozostają w stałym kontakcie z lokalnymi służbami ratowniczymi.