Wielogodzinne przerwy w dostawach prądu oraz brak podstawowych środków do życia pogłębiają kryzys w kubańskim systemie penitencjarnym. Radio Marti, powołując się na organizacje praw człowieka i rodziny aresztantów, podaje, że problemy dotykają m.in. więźniów politycznych.
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.
Według organizacji praw człowieka Damas de Blanco (Damy w Bieli) szczególnie trudna sytuacja panuje w więzieniu dla kobiet La Bellotex, w prowincji Matanzas, na zachodzie wyspy.
Częste przerwy w dostawach prądu, a także brak wody pitnej oraz świeżej żywności potwierdziły też rodziny osadzonych mężczyzn, z którymi skontaktowała się niezależna rozgłośnia. To m.in. bliscy osadzonych w więzieniu w Puerto de Boniato, w prowincji Santiago de Cuba, na południowym wschodzie wyspy.
Dramatyczne warunki kubańskich więźniów potwierdzają też bliscy osadzonych w innych zakładach penitencjarnych. Wiele z tych osób to członkowie rodzin osadzonych z motywów politycznych. Organizacja praw człowieka Prisoners Defenders szacuje ich aktualną liczbę na 1,2 tys. osób.
Z powodu regularnych niedoborów prądu, przekraczających ponad 24 godziny, w kilku miejscach Kuby, w tym w stolicy kraju Hawanie, niezadowolona ludność zorganizowała w weekend protesty uliczne.
Liczne od początku marca awarie systemu energetycznego na Kubie to głównie efekt nagłego wstrzymania dostaw ropy naftowej z Wenezueli, która do niedawna była głównym źródłem zaopatrzenia w surowiec. Sytuacja zmieniła się po tym, jak 3 stycznia amerykańscy żołnierze pojmali przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro i przewieźli do USA, gdzie stanął przed sądem. Wkrótce potem dostawy ropy na Kubę wstrzymał też Meksyk.
W poniedziałek prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przyznał, że Kuba znajduje się w poważnym kryzysie humanitarnym. Dodał, że sprawą zajmuje się sekretarz stanu USA Marco Rubio. Trump zasugerował, że możliwe jest "przyjazne przejęcie" sytuacji na Kubie przez Stany Zjednoczone, choć nie wykluczył, że może ono przebiegać w mniej pokojowy sposób.
On się tym zajmuje i może to być przyjazne przejęcie, a może nie. To nie ma większego znaczenia, bo Kuba naprawdę jest na skraju wyczerpania. Brakuje im energii i pieniędzy - powiedział Trump podczas konferencji prasowej w Doral na Florydzie.
Władze Kuby poinformowały, że nie prowadzą żadnych oficjalnych rozmów na wysokim szczeblu ze Stanami Zjednoczonymi. Nie zaprzeczyły jednak jednoznacznie doniesieniom medialnym, według których amerykańscy urzędnicy mogą nieformalnie kontaktować się z Raulem Guillermo Rodriguezem Castro, wnukiem byłego prezydenta Kuby Raula Castro.
Kubańscy emigranci, głównie mieszkający w Miami, od lat marzą o upadku kubańskiego rządu. W przeszłości wielokrotnie podejmowali próby obalenia władzy ustanowionej przez zmarłego przywódcę rewolucji, Fidela Castro.