200 tys. funtów za majtki? Chyba drobna przesada, ale to majtki nie byle jakie, bo należące niegdyś do syna króla Karola III, księcia Harry’ego.

REKLAMA

Książę Harry w 2012 roku wybrał się do Las Vegas pobalować. Jeden z suto zakrapianych alkoholem wieczorów skończył się w pokoju hotelowym wraz z grupą młodych kobiet - striptizerek. To dzięki nim Harry stracił intymną część swojej garderoby.

Zdjęcia z tego wieczoru obiegły światową prasę, a na nich 27-letni arystokrata przykrywający oburącz swoje wdzięki.

Jak donoszą media, majtki Harry’ego zostały sprzedane przez dziś już dojrzałą 52-letnią kobietę Christine Royalle - o wymownym artystycznym pseudonimie. Kupił je rzekomo właściciel sieci klubów striptizerskich.

Kłopotliwy bumerang

Po latach Christine przypomniała sobie, że podczas pamiętnego wieczoru sama robiła zdjęcia i dysponuje kilkoma kadrami, na których książę jest goły. Postanowiła umieścić je na specjalnym serwisie dla subskrybentów, za tzw. paywallem. Jak wyznała, liczyła na zarobek rzędu 2 milionów funtów. Swoją decyzję tłumaczyła rozczarowaniem, że Harry zapomniał wspomnieć o prywatnym pokazie striptizerskim i wieczorze w Las Vegas w wydanej w ubiegłym roku autobiografii.

Tak naprawdę chodziło jej o pieniądze. Ponieważ zapowiedź opublikowania zdjęć nosiła znamiona groźby i szantażu, jej konto na Only Fans zostało zamknięte. Milionów nie będzie.

Czasy zamierzchłe

Rewelacje te dotyczą czasu zanim Harry poznał amerykańską aktorkę Meghan Markle, wziął z nią ślub i założył rodzinę. Jak każdy młody człowiek lubił się wtedy zabawić, często jednak tracąc wyczucie tego, co wolno, a czego nie wypada robić. Warto wspomnieć, że już jako 15-latek pojawił się na balu przebierańców w mundurze nazisty z hakenkreuzem na ramieniu. Te zdjęcia też obiegły cały świat i przysporzyły rodzinie królewskiej wiele kłopotów.

Od kilku lat książę wraz z żoną i dziećmi mieszka w Stanach Zjednoczonych. Nie reprezentuje już formalnie Windsorów i stara się wieść w miarę normalne życie. Od czasu do czasu jednak szkielety w jego szafie grzechoczą i wychodzą na światło dzienne.