Samolot rejsowy SAS z Oslo do Tromsø w Norwegii musiał awaryjnie lądować po zaledwie 20 minutach lotu. Na pokładzie maszyny wybuchł pożar wywołany usterką powerbanka. Cztery osoby trafiły do szpitala.

REKLAMA

Dym w kabinie pojawił się po około 20 minutach lotu. Pożar został wywołany przez usterkę powerbanka.

Załodze nie udało się obniżyć temperatury uszkodzonego urządzenia, w związku z czym kapitan samolotu lecącego z Oslo Gardermoen do Tromsø musiał nadać sygnał "mayday" i przerwać lot.

Samolot wylądował bezpiecznie na lotnisku w Trondheim. Feralnym sprzętem zajęła się straż pożarna.

Cztery osoby trafiły do szpitala z objawami lekkiego zatrucia dymem.